Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Co z Oliwerem nie tak?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Co z Oliwerem nie tak?. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 lutego 2019

Rozdział 16. (Co z Oliwerem nie tak?) - KONIEC


Oto i ostatni rozdział Oliwera. 
Jeśli ktoś czuje niedosyt, to przypominam, że w ebooku (który można zakupić tutaj) znajduje się dodatkowy, bardzo długi rozdział 17 i epilog, zamykający całą historię dziwnego Okularnika oraz Wiktora-malkontenta. 
Zaglądajcie jeszcze na bloga, już niedługo opublikuję fragment najnowszego tekstu, który wiosną będziecie mogli zdobyć w formie książki. 
No i oczywiście może w międzyczasie znajdę też czas na McDonald ;) 
Trzymajcie się!


Kłótnia i jej zażegnywanie

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Rozdział 15. (Co z Oliwerem nie tak?)


To przedostatni rozdział. Postaram się spiąć i w jak najszybszym czasie domknąć ten projekt, bo i tak już długo czekacie. Z mojej strony należą się jedynie przeprosiny. To nie tak, że nie piszę. Przez ostatni czas wiele się u mnie działo, a ja skupiałam się tylko na nowym opowiadaniu, które, mam nadzieję, opublikuję w całości jakoś wiosną.
Dzięki za Waszą wytrwałość :) 

Pokażę ci swój świat

Wyjechaliśmy poza miasto, tak jak chciał Oliwer. Ja jednak wcześniej nawet nie podejrzewałem, że nasza podróż zajmie tak długo, bo zatrzymał samochód dopiero po czterdziestu minutach jazdy, gdzieś w samym środku lasu. Wcześniej, gdy przeciskaliśmy się przez niezbyt godne zaufania leśne drogi, nie zadawałem pytań. Nawet wtedy, kiedy straciliśmy sygnał z radia, nie wszczynałem paniki. Uznałem, że Oliwer wiedział, co robił. Był w końcu cholernym wilkołakiem, musiał mieć jakieś tam rozeznanie w terenie.

piątek, 31 sierpnia 2018

Rozdział 14. (Co z Oliwerem nie tak?)


Zbliżamy się do końca... tej części. :D Dla osób, które nie chcą się tak szybko rozstawać z wilczkami będę mieć za jakiś czas małą niespodziankę. I zapewniam, że klimat urbanfantasy będzie w niej o wiele bardziej wyczuwalny.

Ksenofobiczne wilki

Leżeliśmy na łóżku. Moim, bo było znacznie szersze niż to w pokoju gościnnym. Gdzieś na podłodze walał się karton z resztkami niedojedzonej pizzy, a na stoliku obok stały szklanki z niedopitą colą (mama naprawdę by nas zabiła, gdyby zobaczyła co zjedliśmy i wypiliśmy na kolację).
– Więc... – zacząłem i przewróciłem się na bok, podpierając głowę na ręce. Oliwer popatrzył na mnie uważnie, a ja musiałem szybko odegnać od siebie sprośne myśli. Co jak co, ale znajdywaliśmy się przecież w łóżku, moglibyśmy naprawdę dobrze wykorzystać ostatnią wspólną noc... Ale nie byłem potworem. Oliwer jeszcze niedawno nie mógł sam dojść do toalety, wciskanie mu rąk pod ubranie byłoby więc przejawem wyjątkowego sadyzmu. – O co chodzi z tymi dwoma matkami, co? – zapytałem w końcu.
– No, mam dwie matki. – Wow. Błyskotliwa odpowiedź.
Przewróciłem oczami.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Rozdział 13. (Co z Oliwerem nie tak?)

Kochani, jeśli chcecie, jestem też na Wattpadzie - https://www.wattpad.com/user/Dream_Winchester
Sukcesywnie dodaję tam rozdziały opowiadań, Oliwer akurat jest na bieżąco ;). Czytajcie więc gdzie Wam wygodniej.


W jednej trzeciej człowiek

Obudził mnie przeszywający ból karku i lędźwi. Stęknąłem ciężko, zdając sobie sprawę ze swojej niewygodnej pozycji, w której prawdopodobnie spędziłem całą noc. Podniosłem głowę, czego jednak zaraz pożałowałem – nigdy więcej spania na siedząco z głową opartą o łóżko. Miałem wrażenie, jakby ktoś złożył mnie trzy razy w pół i zamknął w jakimś pudełku.
– Kurwa – sapnąłem, masując kark, kiedy nagle poczułem się obserwowany. Zerknąłem na Oliwera, spoglądającego na mnie zza szkieł swoich okularów. – Nie śpisz? – zdziwiłem się. Musiało być wcześnie rano, bo przez szare niebo dopiero przebijały się promienie słoneczne. Pokręcił głową, cały czas się we mnie wpatrując. – Jak się czujesz?
– Okej – odparł krótko, zwięźle i na temat, jak to Oliwer. Po nim nie mogłem oczekiwać rozwinięcia tematu, jak zwykle. Westchnąłem ciężko, podnosząc się. Coś aż zgrzytnęło mi w kościach, to chyba pierwsze oznaki starości.
– Coś cię boli?
Oliwer znowu pokręcił głową.
– Chcesz jeść?

piątek, 3 sierpnia 2018

Rozdział 12. (Co z Oliwerem nie tak?)

Wróżki, skrzaty i... wilkołaki

Wyskoczyłem z łóżka, krążąc nerwowo po pokoju i próbując zrozumieć, co takiego właśnie się stało. Odruchowo spojrzałem na swoją dłoń, wciąż ubrudzoną nasieniem. Zacisnąłem palce w pięść, żeby zaraz je wyprostować.
To nie mógł być sen, cholera. Dopadłem do biurka i sięgnąłem po chusteczkę, żeby zetrzeć spermę. Oliwer naprawdę tu był, a kiedy wszedłem do łazienki oraz spojrzałem na pralkę, zrozumiałem, że nie zwariowałem i że to wszystko się wydarzyło, a okulary leżące na wyciągnięcie mojej ręki, niemal boleśnie mi to przypominały.
Sięgnąłem po nie, oglądając je z uwagą, zupełnie jakby miały zaraz okazać się zupełnie czym innym. Charakterystyczne, okrągłe oprawki niemal śmiały mi się w twarz. Oliwer tu był, zmókł, więc wytarłem go ręcznikiem, przeszliśmy później do mojego pokoju, całowaliśmy się, wylądowaliśmy w łóżku, a później...

niedziela, 29 lipca 2018

Rozdział 11. (Co z Oliwerem nie tak?)


Jak się kończy robienie projektów na filozofię?

Zszedłem ze schodów, targając za sobą cały wór śmieci, taranując przy tym wylegującego się na stopniach Prezesa i ściągając na siebie zaskoczone spojrzenie mamy. Cóż, nie miałem co jej się dziwić, sam nie wierzyłem w to, co robiłem.
– To... śmieci – powiedziała niezwykle trafnie.
– Mistrz dedukcji. A ja się dziwię, po kim mam takie wysokie IQ. – Przewróciłem oczami, stawiając worek przy schodach, żeby zaraz jeszcze podejść do kuchni i zgarnąć walające się na blacie puste butelki po napojach.
Alicja przyglądała mi się w coraz większym szoku.
– Godzinę temu sprzątałeś łazienkę – zamruczała, kiedy jeszcze zgarnąłem za szmatkę, aby przetrzeć stół.
– I odkurzałem – przypomniałem jej.

czwartek, 26 lipca 2018

Rozdział 10. (Co z Oliwerem nie tak?)


Dziwny obrót sprawy

Otwierając drzwi do swojego pokoju, poczułem dreszcze wspinające się po plecach. Starałem się jednak zachować spokój, ale kiedy wyłapałem spojrzenie Oliwera, coś podpowiadało mi, że on o wszystkim wiedział. Chociaż stał pół metra ode mnie, miałem wrażenie, jakby mógł słyszeć przyspieszone bicie mojego serca... Co za idiotyzm.
Całe swoje zdenerwowanie (do którego nawet ja sam nie chciałem się przyznać) ukryłem za pewnym siebie uśmieszkiem.
– Siadaj gdzie chcesz. – „Najlepiej na łóżku”, dodałem w myślach. Oliwer jednak nic nie zrobił, oderwał tylko ode mnie swoje uważne spojrzenie, żeby zaraz z zaciekawieniem rozejrzeć się dookoła.
– Ładnie tu pachnie – mruknął cicho, nie ruszając się chociażby na krok. To jedno zdanie zwaliło mnie z nóg. Chyba na moment zapomniałem, że Oliwer nie był normalny.
– Co?

poniedziałek, 16 lipca 2018

Rozdział 9. (Co z Oliwerem nie tak?)

Cóż, dalej żyję? I wciąż piszę. Chociaż nie zaglądam już tu tak często, pamiętam o tym blogu i o Was. O tym opowiadaniu również, nawet jeśli nie jest idealne, to naprawdę je lubię. Mam więc nadzieję, że rozdział przypadnie Wam do gustu. 


Kiedy stajesz się hipokrytą 

Najbardziej na świecie nie lubię porannego wstawania. Serio, to powinno być prawnie zabronione. I chociaż można byłoby się spierać, czy godzina dziewiąta zaliczała się do wczesnych poranków, to jednak mając za sobą bardzo trudną noc, nikt nie miałby już wątpliwości, prawda? Tylko co w tym wypadku oznaczała „trudna noc”? Może słodkiego, ciapowatego, ale przez to cholernie seksownego rudzielca, który ciągle nękał moje myśli nie tylko przed snem (cała masa zabrudzonych chusteczek walających się obok łóżka mówiła sama za siebie), ale w trakcie snu również? Ten psychol tak bardzo nie dawał mi spokoju, że kiedy rano podniosłem swoje cztery litery, ledwo co mogłem zrobić krok w kierunku łazienki przez spuchnięte i bolące jądra. Przeklinając więc wszystkich rudych, nieprzystosowanych do życia, głupich dzieciaków z aspergerem, jakoś wyczołgałem się z pokoju i dopadłem do toalety, gdzie napotkałem na kolejny problem. Bo jak tu zrobić siku, kiedy jeszcze chwilę temu męczyła mnie mocna erekcja?

czwartek, 19 kwietnia 2018

Rozdział 8. (Co z Oliwerem nie tak?)


No kto by przypuszczał, prawda? Dwa tygodnie i rozdział, sama jestem zdziwiona. Niemniej, pisało mi się go bardzo dobrze, chyba trochę się stęskniłam. 

Ślicznie dziękuję za każdy komentarz, na pewno byliście motywacją do pisania. :)

W małym pokoju dziwne rzeczy się dzieją

– Jezu, szybciej, bo ich zgubimy! – warczałem co chwilę, gdy tylko samochód ojca bardziej oddalał się od naszego. Oliwer zazwyczaj wtedy nic mi nie odpowiadał, całkowicie skupiał się na drodze, zupełnie, jakbym nie siedział tuż obok i mu nie narzekał. O dziwo jednak śledzenie nie okazało się niczym szczególnie trudnym, na szczęście ojciec nie wybrał się w podróż poza miasto i nie musieliśmy siedzieć mu na ogonie przez nie wiadomo ile kilometrów. Już po jakichś pięciu minutach skręcił w osiedle bloków, pokrążył wąskimi uliczkami, aż wreszcie zaparkował.

wtorek, 3 kwietnia 2018

Rozdział 7. (Co z Oliwerem nie tak?)


Kochanka?

Obudziłem się późnym popołudniem i trochę minęło, nim zdałem sobie sprawę, że byłem do połowy ubrany. Miałem wczoraj siłę ściągnąć jedynie spodnie i nie patrząc na nic, zasnąłem z twarzą wciśniętą w poduszkę.
Stęknąłem ciężko, kiedy zacząłem odczuwać pierwsze podrywy kaca. Suchość w gardle, ból głowy i ten irytujący ucisk na żołądku. Podniosłem się do siadu, jak zawsze po piciu mając wrażenie, że ten dzień to mój ostatni. Mamo, tato, dzwońcie po księdza.
Odruchowo sięgnąłem po telefon z nadzieją, że zobaczę tam, jak każdego minionego ranka, wiadomość od Łukasza. Szybko jednak przypomniało mi się, co takiego miało wczoraj miejsce. Nie będzie żadnych wiadomości od Łukasza, żadnych słodkich SMS-ików, telefonów i zaproszeń na randki. Łukasz wczoraj zdecydował, że woli wrócić do swojego byłego, a ja zostałem na lodzie. Norma.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Rozdział 6. (Co z Oliwerem nie tak?)


Na wstępie muszę Was wszystkich przeprosić za niedawanie znaku życia i zapadnięcie się pod ziemię na parę miesięcy. Przyznam się jednak, że wcale tu nie zaglądałam, nie czułam takiej potrzeby. Moje życie od zakończenia studiów trochę się zmieniło, mam nowe priorytety i całego wolnego czasu już nie chcę przeznaczać na pisanie, bo wtedy brakuje mi go na inne rzeczy. Jak się jednak okazało, po takiej długiej przerwie można też się stęsknić za swoimi opowiadaniami. Pewnie mieliście nadzieję na McDonalda, jednak zbyt dawno już go nie pisałam, musiałabym odświeżyć pamięć. Oliwer był bezpieczniejszą opcją, po prostu zasiadłam do Worda i spłodziłam to co macie niżej.
Mam nadzieję, że wciąż tu jesteście. Ja z kolei muszę przyznać, że świetnie się przy tym rozdziale bawiłam, więc kto wie, może uda się coś naskrobać szybciej.

Oczywiście dziękuję też za wszystkie komentarze - bardzo mi miło, że tyle osób się odezwało!

Uwaga - w rozdziale mogą być błędy. Obawiam się, że to już nie ten sam poziom, który reprezentowałam ponad pół roku temu. 

Zagadka rozwiązana

niedziela, 26 listopada 2017

Rozdział 5. (Co z Oliwerem nie tak?)

Trochę minęło od ostatniej publikacji, ale nawet nie wiecie, jak trudno jest mi zabrać się do pisania. Nie mam w ogóle motywacji i chęci. Na dodatek ostatnio mam więcej do czynienia z językiem angielskim, niż polskim i - wiem, że to zabrzmi snobistycznie, ale absolutnie takie nie jest -po prostu czasem nie mogę znaleźć określeń po polsku, bo w głowie mam same idealnie pasujące, jednak po angielsku. To samo z konstrukcją zdań, starałam się z tym walczyć, ale mam wrażenie, że robię kalki językowe. 
Przepraszam, mnie samą naprawdę to boli. 



Na koniec mam do Was prośbę. Zazwyczaj o to nie proszę, ale naprawdę brak mi motywacji do pisania. Moglibyście zostawić po sobie ślad w komentarzach? Może gdy będę wiedziała, że wciąż ktoś tu jest i czeka na rozdział, następnym razem chętniej otworzę plik z opowiadaniem. Bo jak na razie to omijam go szerokim łukiem.


Gejowska Mekka Krakowa

poniedziałek, 16 października 2017

Rozdział 4. (Co z Oliwerem nie tak?)

Śmierdzisz

Następnego dnia wciąż nie mogłem dojść do siebie. Chociaż rzeczywiście nigdzie z Łukaszem nie wylądowałem (oczywiście mam na myśli łóżko albo chociażby tylną kanapę w samochodzie), doczekałem się jedynie krótkiego, pożegnalnego pocałunku, to musiałem przyznać – była to najlepsza randka w moim życiu. Jedyna co prawda, ale już wiedziałem, że nic jej nie pobije. Oczywiście byłoby lepiej, gdyby Łukasz na koniec zaciągnął mnie do swojego mieszkania, jednak przecież nie można mieć wszystkiego, no nie?
Wstałem rano (o ile jedenasta w południe to wciąż rano) w świetnym nastroju. Najwidoczniej w moim przypadku to coś nowego, bo już na schodach naraziłem się na podejrzliwe spojrzenie Alicji.
– Coś się stało? – zapytała niepewnie, jakbym miał jej zaraz oznajmić, że chwilę temu napadłem na przychodnię ojca i wykradłem mu jakieś leki, którymi się później naćpałem. Wzruszyłem tylko ramionami, opanowując głupi uśmiech.
– Nie – odparłem, przechodząc do kuchni i zaglądając do lodówki. Alicja wychyliła się z fotela w salonie, bacznie mnie obserwując.
– Czemu się tak uśmiechasz?
Rany Boskie, naprawdę jest ze mną tak źle, że nawet matka uważa mój uśmiech za nienormalne zjawisko?

czwartek, 31 sierpnia 2017

Rozdział 3. (Co z Oliwerem nie tak?)

Betowała Ekucbbw.

Randka

Nie chodzę na randki. Właściwie to chyba na żadnej jeszcze nie byłem, bo wyjścia do kina trzy lata temu niestety nie mogę uznać za randkę, chociaż wszystko na nią wskazywało. Jak się jednak okazało już w budynku Multikina, do którego musiałem jechać pół miasta w upale i w tramwaju bez klimatyzacji (nowoczesne Krakowiaki to zasługa ostatniego roku, wtedy jeszcze trzeba było się telepać w starych, śmierdzących tramwajach), randka była tylko wymysłem mojej wyobraźni. Tak naprawdę kolega – bo inaczej go nazwać nie mogę – nawet nie był gejem i nastawił się na kumpelski wypad do kina na najnowszych Avangersów. I, żeby tego było mało, zabrał ze sobą jeszcze swoją dziewczynę. Tak, miał dziewczynę. A więc nie dość, że moje nadzieje brutalnie roztrzaskały się o mur rzeczywistości, to jeszcze gościu, w którym zadurzyłem się po uszy, okazał się totalnym heterykiem. Nigdy nawet na mnie nie spojrzał z inną, bardziej mi sprzyjającą intencją. A ja jak głupi masturbowałem się po nocach do jego zdjęcia, zakochałem się i oczywiście źle odebrałem wszystkie znaki, jakie mi wysyłał... chociaż, chyba w ogóle niczego w moją stronę nie wysyłał. Był dość „ciepły” w obejściu, to fakt, ale najwidoczniej nawet hetero może być ciepły.

piątek, 11 sierpnia 2017

Rozdział 2. (Co z Oliwerem nie tak?)

W następnym Mcdonald, obiecuję.

Sprawdzała Ekucbbw.

Dziwak za dziwakiem

Kolejny mój dzień na uczelni rozpoczynały ćwiczenia z filozofii. Całe szczęście, tym razem mogłem zostać w łóżku trochę dłużej niż wczoraj, więc kiedy szedłem na przystanek, nie nawiedzały mnie mordercze myśli w kierunku ludzi, których spotykałem. Co więcej – udało mi się w miarę wyspać, dlatego poranek (albo wczesne popołudnie, jak kto woli) mógłbym zaliczyć do udanych. Zamiast zniszczonej pięćdziesiątki dwójki, nadjechała pachnąca nowością osiemnastka, którą również mogłem dojechać na kampus. Zapowiadał się naprawdę dobry dzień.
„Na razie dopiero zacząłem studia” – odpisałem Łukaszowi, kiedy już znalazłem się w tramwaju i przycupnąłem na siedzeniu. Od wczorajszego wieczora rozmowa jako-tako nam się kleiła (a to nowość, nie? Rozmowa na Grindrze!) i ani razu jeszcze nie zeszła na tematy seksu. Tak po prostu gadaliśmy o życiu, o planach (których ja raczej nie miałem), o jego pracy, no i moich studiach. Nie miałem pojęcia, co z tego wyniknie, ale Łukasz wydawał się sympatyczny, więc postanowiłem pociągnąć to dalej.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Rozdział 1. (Co z Oliwerem nie tak?)

Jedna z moich czytelniczek, Interia, założyła bloga z opowiadaniem. Jeśli chcecie, zachęcam Was do odwiedzenia go i zostawienia śladu po sobie. Wsparcie komentarzami na pewno jej się przyda, bo początki zawsze są trudne. :)


 Niebetowane


 Zielone oczy, pączki z sieciówki i wystraszony Prezes, czyli pierwszy dzień na kulturoznawstwie

Poranek nie zwiastował zbyt przyjemnej pogody na resztę dnia. Ciężkie chmury, które zawisły nad Krakowem, stopniowo ustępowały jednak spozierającemu zza nich słońcu, aż wreszcie nieprzyjemna, szarobura aura odeszła w zapomnienie. Ludzie szybko zaczęli gotować się w wyciągniętych z dna szafy jesiennych płaszczach, bo oto na początku października znów zawitało lato.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Prolog (Co z Oliwerem nie tak?)

Wrzucam z lekkim opóźnieniem, gdyż wczoraj nie miałam po prostu czasu, wyprowadzki nigdy nie są dla mnie przyjemne. To opowiadanie jest więc w pewnym sensie moim pożegnaniem się z Krakowem, za którym zawsze już będę tęsknić. Zaczynam nowy rozdział życia, niech Oliwer domknie do końca poprzedni. :) Oprócz McDonalda Kraków przecież nie pojawił się w żadnym moim tekście, trzeba to nadrobić.

Betowała Ekucbbw.


Prolog

Mówią, że studia to najlepszy etap w życiu. Nie jest się jeszcze dorosłym, ale dzieciństwo ma się już dawno za sobą. Jest jak pogranicze między jednym a drugim, dające przyzwolenie na robienie głupich rzeczy. Idealnie, prawda? Powinienem więc skakać pod sam sufit, że wreszcie należę do tego zaszczytnego, elitarnego, akademickiego grona... A jednak, jakoś żadna duma, radość, czy chociażby ciekawość nie rozpierała mnie od środka.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Co z Oliwerem nie tak?

To opowiadanie pisałam pod kątem beezara, ale przez pracę i całą masę kursów, które czekają mnie w sierpniu, nie zależy mi na publikacji w tamtym miejscu. Bo ani nie jestem już przymierającą głodem studentką, ani nie mam całej masy czasu na pisanie, a jednak blog zawsze był dla mnie ważny. A że nie dokończyłam rozdziału McDonalda, przypomniało mi się o tym tekście. Prolog już jutro. :)

Ostrzeżenia: wulgaryzmy
Status: zakończone
Gatunek: komedia, urbanfantasy
Rok rozpoczęcia i zakończenia publikacji: sierpień 2017 - styczeń 2019


Wiktor jest zwykłym chłopakiem – ani przystojny, ani szczególnie inteligentny, a w dodatku malkontent. Nie udało mu się spełnić oczekiwań rodziców, wyniki maturalne przekreśliły plany o przejęciu przez syna gabinetu weterynaryjnego i, ku ich rozpaczy, zamiast przyszłego weterynarza, trzymają pod dachem przyszłego kulturoznawcę. Wiktor jednak za bardzo się tym nie przejmuje – w końcu i tak nie lubi zwierząt.

Pierwszy dzień studiów zaczyna się dla niego jak każdy inny, jak zwykle zaspał, jak zwykle spóźnił się na tramwaj, a w Krakowie już straszą alarmami smogowymi. Wszystko jest tak, jak być powinno, dopóki nie usiądzie obok niego chudy, dziwny chłopak z okularami na połowę twarzy i... nie zacznie Wiktora wąchać. A później, na domiar złego, przez przypadek spotkają się w tej samej sali wykładowej.

Czy Wiktor w końcu dowie się, co z Oliwerem nie tak? 



Całe opowiadanie wraz z dodatkowym rozdziałem nr. 17 i epilogiem dostępne tylko w wersji e-book, którą można zakupić tutaj: bucketbook.pl/pl/p/Co-z-Oliwerem-nie-tak-e-book/247

Spis rozdziałów:

Rozdział 1. Zielone oczy, pączki z sieciówki i wystraszony Prezes, czyli pierwszy dzień na kulturoznawstwie 
Rozdział 2. Dziwak za dziwakiem
Rozdział 3. Randka
Rozdział 4. Śmierdzisz
Rozdział 5. Gejowska Mekka Krakowa
Rozdział 6. Zagadka rozwiązana
Rozdział 7. Kochanka?
Rozdział 8. W małym pokoju dziwne rzeczy się dzieją
Rozdział 9. Kiedy stajesz się hipokrytą
Rozdział 10. Dziwny obrót sprawy
Rozdział 11. Jak się kończy robienie projektów na filozofię?
Rozdział 12. Wróżki, skrzaty i... wilkołaki
Rozdział 13. W jednej trzeciej człowiek
Rozdział 14. Ksenofobiczne wilki
Rozdział 15. Pokażę ci swój świat
Rozdział 16. Kłótnia i jej zażegnywanie
Rozdział 17. Siedem dni - dostępny tylko w ebooku
Epilog - dostępny tylko w ebooku, do kupienia TUTAJ.

Mój banner:

Mój banner:
Zdjęcia opublikowane na blogu nie są moją własnością. Nie mam żadnych korzyści finansowych z powodu umieszczenia ich na stronie.