Pożegnanie z rzeczywistością
Długa z pewnością należy do
najpiękniejszych i najbardziej widowiskowych uliczek w Bydgoszczy. Brukowana
dróżka oświetlona estetycznymi, czarnymi latarniami, a także dodające magii
marmurowe ławeczki i malutkie fontanny. Idąc, czy to wieczorem, czy też w dzień,
ciężko oderwać wzrok od przedwojennych, zarówno tych odrestaurowanych, jak i
rozsypujących się, kamienic. Od ciekawych wystaw sklepowych i migających
szyldów pubów. Wszystko to aż krzyczy. Odgłosy muzyki dobiegają z klubów,
dźwięki rozmów, śmiechów, pędzących samochodów kilka ulic dalej, stawianych
kroków w butach na obcasach, miauczenia kota z jakiegoś zaułka, szczekanie psa…
Hałas. Przepych. Ruch. I ta nagła cisza, kiedy spojrzy się na dumne budynki
pamiętające czasy przed pierwszą wojną światową. Zabytki. Piękne gzymsy,
płaskorzeźby. Gdzieś małpa niemo krzyczy, gdzieś jakieś dziecko się uśmiecha.
Chichocze, ale tego chichotu nie słychać. Tylko milczenie.
Magia Długiej.
Trudno jednak zachwycać się nią,
kiedy prowadzi się swojego pijanego, ledwo idącego przyjaciela i rozgląda się
dookoła w niepewności na spotkanie straży miejskiej. W końcu kompletnie zalany
kolega jest niepełnoletni.
