Rozdział 5. Behind closed doors.
Słyszałem tylko równomierny oddech mojej żony i denerwujące tykanie zegara. Przekręciłem się na plecy próbując znaleźć jakąś wygodną pozycję. Był środek nocy, a ja nie potrafiłem zasnąć. Przed oczami wciąż przewijały mi się sceny sprzed pięciu lat.
Jak bardzo chore by to nie było, to i tak zadowolony wspominałem tamte wydarzenia. Niestety, nie mogłem zaprzeczyć temu, że tamte chwile należały najlepszych (i najbardziej nienormalnych) chwil w moim życiu, bo byłem wtedy po prostu szczęśliwy.
Później, przez całe pięć lat, już nigdy przy nikim tak się nie czułem. Nawet przy Hanie, która zdawała się być jedynie czymś w rodzaju zastępstwa.
Podniosłem się na łokciach, spoglądając na elektroniczny, podświetlany zegarek, stojący na stoliku nocnym. Wskazywał on właśnie kilka minut po godzinie trzeciej w nocy. Westchnąłem ciężko, wiedząc, że i tak nie uda mi się już zasnąć. Odrzuciłem kołdrę na bok, siadając na skraju łóżka i wbijając puste spojrzenie w ścianę.
Słyszałem tylko równomierny oddech mojej żony i denerwujące tykanie zegara. Przekręciłem się na plecy próbując znaleźć jakąś wygodną pozycję. Był środek nocy, a ja nie potrafiłem zasnąć. Przed oczami wciąż przewijały mi się sceny sprzed pięciu lat.
Jak bardzo chore by to nie było, to i tak zadowolony wspominałem tamte wydarzenia. Niestety, nie mogłem zaprzeczyć temu, że tamte chwile należały najlepszych (i najbardziej nienormalnych) chwil w moim życiu, bo byłem wtedy po prostu szczęśliwy.
Później, przez całe pięć lat, już nigdy przy nikim tak się nie czułem. Nawet przy Hanie, która zdawała się być jedynie czymś w rodzaju zastępstwa.
Podniosłem się na łokciach, spoglądając na elektroniczny, podświetlany zegarek, stojący na stoliku nocnym. Wskazywał on właśnie kilka minut po godzinie trzeciej w nocy. Westchnąłem ciężko, wiedząc, że i tak nie uda mi się już zasnąć. Odrzuciłem kołdrę na bok, siadając na skraju łóżka i wbijając puste spojrzenie w ścianę.