Niebetowany
CZĘŚĆ DRUGA
Za nietracenie życia
Za nietracenie życia
Nerwowe spojrzenie na zegarek wbudowany w białą mikrofalówkę, następnie wbicie wzroku w ekran telefonu komórkowego, na którym widniał krótki esemes przeczytany już kilkanaście razy. Później jeszcze opuszczenie ręki z komórką w dół i znowu cofanie się z powrotem do początku tego dziwnego rytuału.
Denerwowałem się? Wcale. Absolutnie nie. Dlaczego miałbym się denerwować? Za pół godziny spotkam się z Danielem, ale to przecież nic nie znaczy. To tylko jedno głupie spotkanie z kimś, kogo znam przez Internet, kogo nigdy nie widziałem.
I choćbym wmawiał sobie, że wcale mnie to nie obchodzi. Że podejdę do tego normalnie, tak jak spotkanie z kolegą ze studiów, Kacprem na przykład, to i tak miałem świadomość, że to jednak nie jest taki zwykły Kacper. Z Danielem łączyło mnie coś więcej, wiedział o mnie wszystko, ja również wiedziałem dosyć dużo o nim, ale tak czy inaczej znaliśmy się na odległość. Ani ja nie widziałem jego, ani on nie widział mnie.
