Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zostawić rzeczywistość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zostawić rzeczywistość. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 40. (Zostawić rzeczywistość)

Niebetowany
CZĘŚĆ DRUGA

Za nietracenie życia

Nerwowe spojrzenie na zegarek wbudowany w białą mikrofalówkę, następnie wbicie wzroku w ekran telefonu komórkowego, na którym widniał krótki esemes przeczytany już kilkanaście razy. Później jeszcze opuszczenie ręki z komórką w dół i znowu cofanie się z powrotem do początku tego dziwnego rytuału.
Denerwowałem się? Wcale. Absolutnie nie. Dlaczego miałbym się denerwować? Za pół godziny spotkam się z Danielem, ale to przecież nic nie znaczy. To tylko jedno głupie spotkanie z kimś, kogo znam przez Internet, kogo nigdy nie widziałem.
I choćbym wmawiał sobie, że wcale mnie to nie obchodzi. Że podejdę do tego normalnie, tak jak spotkanie z kolegą ze studiów, Kacprem na przykład, to i tak miałem świadomość, że to jednak nie jest taki zwykły Kacper. Z Danielem łączyło mnie coś więcej, wiedział o mnie wszystko, ja również wiedziałem dosyć dużo o nim, ale tak czy inaczej znaliśmy się na odległość. Ani ja nie widziałem jego, ani on nie widział mnie.

sobota, 30 czerwca 2012

Rozdział 39. (Zostawić rzeczywistość)

Niebetowany

Rozdział 39. 
Faceci nie płaczą.

Minęły dwa dni, a moja złość na niego wcale nie opadła. Nie widywałem się z nim, nawet nie dzwoniłem do niego. On najwidoczniej także nie chciał się ze mną widywać, bo milczał. Nie pisał smsów, nie dzwonił, chyba naprawdę się obraził.
I to był chyba już koniec moich wielkich uniesień miłosnych. Boże. Żeby to jeszcze była miłość. Chyba kierowało nim zwykłe pożądanie… do osoby chorej, która w każdej chwili mogła go zarazić.
Nie, ja naprawdę nie potrafiłem zrozumieć, co takiego go do mnie ciągnęło. Gdybym miał kasę, gdybym nie był zarażony, ale… ale w każdej chwili mógł znaleźć sobie kogoś lepszego.
No a teraz pokazał swoje prawdziwe oblicze. Gracjan jest cholernie zazdrosną, lubiącą być w centrum uwagi osobą. Dopiero teraz zrozumiałem, że wcale nie jest tak idealny, jak mi się wydawał na początku. Ale już wszystko skończone. Wiedziałem, że kiedyś to nastąpi, bo przecież wszystko przyszło zbyt szybko. Moje życie wywróciło się przez niego do góry nogami, a teraz zostało brutalnie sprowadzone na ziemię.
Mimo wszystko brakowało mi „dawnego” Gracjana. Chyba byłem z nim naprawdę szczęśliwy…

sobota, 9 czerwca 2012

Rozdział 38. (Zostawić rzeczywistość)

 Niebetowany.

Rozdział 38. O jeden telefon za dużo

Siedziałem na łóżku, szczelnie okryty kołdrą z laptopem na kolanach. Z dnia na dzień czułem się coraz lepiej. Gorączka ustąpiła, teraz jedynie męczył mnie ból gardła i spory katar.
Otarłem nos chusteczką higieniczną, odpisując na wiadomości Daniela. Ostatnio częściej rozmawiałem z nim telefonicznie niż poprzez komunikator, ale jak wiadomo taka rozmowa trochę więcej kosztuje. W szczególności, że mamy dwie różne sieci, więc powoli zaczynałem martwić się o rachunek. Na dodatek czasem potrafiłem z nim klepać przez godzinę, bez ustanku, przypominając w zachowaniu jakąś nastolatkę z problemami emocjonalnymi, wiszącą ze swoją przyjaciółeczką na telefonie i gadającą z nią o bzdurach. Niezbyt mi się to porównanie podoba, ale taka prawda. No, może od rozhisteryzowanej nastolatki różniło mnie tylko to, że my nie rozmawialiśmy o bzdurach… chociaż czasem nam się zdarzało… Często się zdarzało. Ale tak to raczej poruszaliśmy takie same tematy, co na komunikatorze.
A sama możliwość słuchania tego niskiego, głębokiego głosu przez godzinę była kuszącą propozycją, w związku z tym to ja zazwyczaj dzwoniłem do niego.

sobota, 21 kwietnia 2012

Rozdział 37. (Zostawić rzeczywistość)

Rozdział 37. W zdrowiu i w chorobie

Przyszedłem do domu zdenerwowany, mając nieodpartą ochotę trzasnąć drzwiami, ale szybko przypomniało mi się, że niektórym mieszkańcom to by się nie spodobało.
Kurwa, wiedziałem, że coś pomiędzy nimi było! Po prostu wiedziałem, warczałem pod nosem, ściągając buty, nawet ich wcześniej nie rozsznurowując. Czułem się oszukany, na dodatek przez osobę, której zaufałem.
Zaraz po rozmowie z Klaudią opuściłem studio, wykręcając się dużą partią materiału, którą musiałem przerobić. Nawet nie porozmawiałem o tym z Gracjanem, ale właściwie nie miałem na to ochoty. Skoro uparcie twierdził, że ona jest TYLKO jego przyjaciółką, to raczej nie zmieni linii swojej obrony.
Prychnąłem, włączając laptopa i spoglądając na stojące tuż obok psy. Przez myśli przemknęło mi, że wypadałoby wyjść z nimi na spacer. I w ogóle wypadałoby również poświęcić im trochę uwagi, bo ostatnio coraz bardziej je zaniedbywałem. A tylko one mi zostały, to smutne, ale prawdziwe.
Gdy tylko system się załączył, wyskoczyły mi powiadomienia z komunikatora, a w tym wiadomość od Daniela.

sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział 36. (Zostawić rzeczywistość)

Rozdział 36. Klaudia.

Zanurzyłem głowę pod strumień ciepłej wody, opierając dłoń o ścianę prysznica i wzdychając ciężko, próbując się uspokoić. Może zareagowałem zbyt gwałtownie, ale naprawdę nie lubię współczucia. Wiem, na czym stoję, wiem, że w każdej chwili mój stan może się pogorszyć i mogę zacząć wybierać sobie miejsce na cmentarzu, ale… po co mnie pocieszał? Może w ogóle jest ze mną dla litości?
Stwierdził, że niedługo mogę umrzeć i dlatego jest ze mną? Bo mu mnie żal? A może po prostu znowu histeryzuję?
Gdzieś pomiędzy szumem wody, a moimi trochę chaotycznymi myślami, usłyszałem skrzypnięcie drzwi łazienkowych. Zagryzłem wargę, nie odwracając się i po prostu czekając.
Kątem oka zauważyłem szybkie ruchy postaci, która weszła do pomieszczenia. Gracjan, a któż by inny? Tylko wydawało mi się, że już dawno poszedł. Ja bym pewnie po takim wybuchu wyszedł, nawet nie oglądając się za siebie, obrażony na cały świat… No tak. Ale to przecież Gracjan. Różniliśmy się. Poglądami, stylem życia i zachowaniami.

niedziela, 5 lutego 2012

35. (Zostawić rzeczywistość)

Rozdział 35. Kawiarnia Sowa łączy ludzi 

- Spokojnie, wypiliśmy tylko po piwie. – Oskar uniósł dłonie w obronnym geście, po czym szybko nasunął na nogę drugiego buta. – Swoją drogą, zacznij doceniać to, co masz – powiedział do niego, kiedy mijał się z nim w drzwiach, kładąc mu dłoń na ramię i po chwili odchodząc. – Pa, Filip! – krzyknął, zbiegając po schodach.
Westchnąłem ciężko, odwracając spojrzenie. Dlaczego, do cholery, musiał przyjść?
Wszedł do mieszkania z marsową miną, zamykając za sobą drzwi i wbijając we mnie trudne do odgadnięcia spojrzenie.
- Po co on tutaj przyszedł? – zapytał ponownie, mierząc mnie wzrokiem. Wzruszyłem ramionami, nie czując potrzeby tłumaczenia się przed nim. Wzbierała się we mnie złość, jeszcze będzie mi tu jakieś wyrzuty robić?! – Doszło do czegoś między wami?
Prychnąłem poirytowany.

niedziela, 18 grudnia 2011

Rozdział 33. (Zostawić rzeczywistość)

Rozdział 33. Lepsza najgorsza prawda od najpiękniejszego kłamstwa.

Spojrzałem na profil Gracjana w świetle parkowej latarni, by zaraz przenieść wzrok na psy. Brunet zachowywał się normalnie. Chyba zbyt normalnie. Gdyby nie to, co zobaczyłem w salonie, byłbym szczęśliwy.
Znów mnie chętnie obejmował, całował i dotykał. Oczywiście uważając przy tym, abyśmy nie zostali zauważeni, bo wtedy nie byłoby miło. Dla mnie. Nie lubię się obnosić ze swoją orientacją, a Gracjan już zdążył się o tym przekonać.
A ja?
A ja zachowywałem się jak ostatni idiota. Pozwalałem mu na to wszystko, wymuszając uśmiechy i choć na chwilę starając się zapomnieć o blondynce ze studia.
Byłem tylko ciekawy, czy ta dziewczyna o mnie wie. A może bawił się nią, tak jak mną? Znów na niego spojrzałem.

czwartek, 1 grudnia 2011

Rozdział 32. (Zostawić rzeczywistość)

Z okazji światowego dnia AIDS dodaję rozdział.
Obiecuję, że jak zakończę to opowiadanie, to zabieram się za ostre poprawki mojej telenoweli, aby wyszła mniej telenowelowata ;D.
Betowała ikuko.
***

Rozdział 32. Gra na dwa fronty?!

Spojrzałem smętnie na Lambo obwąchującego jakiś słup. Zbliżała się godzina dwudziesta druga, a na dworze było już ciemno. Szedłem z psami blokową uliczką, będąc całkowicie wykończony.
Nie dość, że przejmowałem się Oskarem i jego intencjami, to jeszcze Gracjan… Ja już go naprawdę nie rozumiem.

sobota, 12 listopada 2011

Rozdział 31 (Zostawić rzeczywistość)

Rozdział 31 – Oschłość.

Gracjan się obraził.
Nie, nie powiedział mi tego wprost, ale ja po prostu wiedziałem, że jest na mnie zły, bo zachowywał się zupełnie inaczej. Ograniczał nasze kontakty jedynie do pocałunków, kiedy ja, do kurwy nędzy, byłem facetem i ciężko było mi utrzymać libido. Już chyba zapominałem o celibacie, jaki przeżywałem niedawno.
Fotograf ciągle wymigiwał się od spotkań ze mną i wydawał się być oschły. Gdy mu to wypomniałem, oczywiście zaprzeczył i stwierdził, że: „Tylko mi się wydaje”
Chciałem go już nawet przeprosić, ale na chęciach stanęło. Jak każdy facet, nie lubię przepraszać. Baby powinny przepraszać.
A do tego jeszcze Daniel.

sobota, 29 października 2011

Rozdział 30 (Zostawić Rzeczywistość)

Rozdział 30 – Złość piękności szkodzi, panowie.

Przeczesałem jeszcze włosy dłonią, uśmiechając się do własnego odbicia. Niebieski, dosyć obcisły T-shirt opinał mnie tu i ówdzie, uwydatniając mięśnie, nad którymi ciężko pracowałem w siłowni. Spodnie leżały na mnie idealnie, opinając mój tyłek. Nawet w swoich oczach wyglądałem bardzo dobrze.
I jakoś nie mogłem się już doczekać tego spotkania w klubie, chociaż pewne Gracjan wolałby je odłożyć na później albo w ogóle go nie realizować.
Wyszedłem z mieszkania, jeszcze na odchodnym głaskając obserwujące każdy mój krok psy. Zamknąłem drzwi, zbiegając w dół schodów. Już po chwili znajdowałem się na parkingu.

środa, 5 października 2011

Zostawić rzeczywistość

Nazywam się Filip Brzozowski, jestem gejem, moje życie legło w gruzach, gdy sięgnąłem po wyniki badań i przeczytałem: „pozytywny”.

Filip to główny bohater, zdawałoby się, że normalny polski gej studiujący bankowość oraz ukrywający swoją orientację przed rodziną i przyjaciółmi... Zmaga on się jednak z nieuleczalną chorobą. Jest wiecznie użalającym się nad sobą pesymistą. Dla niego HIV oznacza jedynie życie w oczekiwaniu na śmierć.

sobota, 20 sierpnia 2011

Rozdział 29 (Zostawić Rzeczywistość)

Rozdział 29 - Od sesji do...

O Boże.
Jestem bezdennie głupi. Na co ja się, do cholery, zgodziłem? Zdjęcia nago… To jak porno, do cholery!
Dobra, może nie jak porno, bo raczej masturbować się nie będę, ale… Rany. No naprawdę, mogłem coś wymyślić! Gracjan się załamie, jak będzie przeglądać te zdjęcia, stwierdzi, że jestem niefotogeniczny i mnie zostawi.
Nie no, ma dużo większe i poważniejsze powody do zostawienia mnie, ale i tak mogłem się nie zgadzać.

sobota, 6 sierpnia 2011

Rozdział 28 (Zostawić Rzeczywistość)

Rozdział 28 – Ach, ta zazdrość.

Dzień rozpoczął się jak każdy inny. Jak zwykle wziąłem poranną kąpiel, jak zwykle zjadłem śniadanie i… Nie jak zwykle ubrałem małego potwora, wyszorowałem mu ząbki i spakowałem.
Naprawdę nie nadaję się na niańkę. Dzięki Bogu nigdy nie będę ojcem.
Agata odebrała swoją pociechę i zawiozła mnie na uczelnię. Kolejne nudne wykłady, kolejne stracone minuty na wlepianie wzroku w zegar.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Rozdział 27 (Zostawić Rzeczywistość)

Rozdział 27 – Wieczór z dzieckiem.

Siedziałem w autobusie z głową przyklejoną do szyby i głupim uśmiechem na ustach. Jak co niedzielę jechałem do mamy na obiad. Nawet po śmierci ojca kazała nam przyjeżdżać, w końcu to była taka nasza rodzinna tradycja.
No i mimo że nie powinienem (przecież nie tak dawno pochowaliśmy ojca), to miałem bardzo dobry humor.

czwartek, 14 lipca 2011

Rozdział 26 (Zostawić Rzeczywistość)

Rozdział 26 – Pierwsza randka.

Uchyliłem powieki, czując jak pulsują mi skronie, a w ustach miałem strasznie sucho. Przełknąłem ślinę, krzywiąc się nieznacznie. Coś ścisnęło mnie za żołądek, a czyjeś krzątanie się w przedpokoju było dla moich uszu i bolącej głowy istną udręką.
Zaraz… Krzątanie się?
Rozejrzałem się po pokoju i odkrywczo stwierdziłem, że nie posiadam takiego pomieszczenia u siebie w domu. Bo nie byłem w swoim mieszkaniu.

sobota, 9 lipca 2011

Rozdział 25 (Zostawić Rzeczywistość)

Rozdział 25 – To są skutki picia wódki!

Wspiąłem się po schodach, w dłoni trzymając ozdobną torebkę na alkohol. Nie wiedziałem za bardzo, co kupić Adamowi. Głupio było tak przyjść z kwiatem, dlatego wódka Finlandia wydawała mi się najodpowiedniejszym prezentem. Bo przecież trzeba było dać mu coś w prezencie.
Zapukałem w drzwi, słysząc dyskotekową muzykę wydobywającą się z mieszkania. Szkoda, że po dwudziestej drugiej trzeba będzie ściszyć i w sumie koniec zabawy.
Uroki mieszkania w bloku.
Drzwi się otwarły, a muzyka stała się jeszcze głośniejsza. Adam ubrany w biały, obcisły T-shirt i czarne, równie obcisłe spodnie uśmiechnął się szeroko w moją stronę. Kręcone włosy jak zwykle miał związane w kucyka, tyle że teraz kilka kosmyków wysunęło się z kitki i opadało na jego przystojną twarz.

poniedziałek, 4 lipca 2011

Rozdział 24 (Zostawić rzeczywistość)

Rozdział 24 – Pomóżmy młodemu.

- Chodzi o Adama? – zapytałem domyślnie. Blondyn niepewnie kiwnął głową. Westchnąłem ciężko, uwalniając się z objęć Gracjana i wskazując na drzwi od pokoju dziennego. – Czuję, że to nie będzie krótka rozmowa – mruknąłem. – Do salonu – bardziej rozkazałem, niż zaproponowałem.
Może i było mi tego dzieciaka żal. Zadurzył się w takim idiocie jak Adam, ale z drugiej strony zepsuł mi cudowny poranek z Gracjanem. Za to powinna być kara śmierci.
Dzieciak skierował się do wskazanego pomieszczenia, a ja już miałem ruszyć za nim, kiedy poczułem silny uścisk na nadgarstku.
Zdziwiony spojrzałem na bruneta, który spoglądał na mnie jakoś tak surowo. Ze zmarszczonymi brwiami, a na jego ustach nie było nawet cienia zwyczajowego uśmiechu.

piątek, 1 lipca 2011

Rozdział 23 (Zostawić rzeczywistość)

Rozdział 23 – To sen?

- Przepraszam – powiedział zmieszany, zwilżając nerwowo wargi. Na te słowa osłupiałem, wybałuszyłem jedynie oczy, stojąc w progu i podtrzymując się drzwi.
To sen, prawda? Albo oszalałem, mam schizofrenię, widzę i słyszę to, czego nie ma.
- Za co? – Głupie pytanie. Bardzo głupie. Wiadomo, za co przepraszał, sam miałem do niego żal o tamten incydent, ale… Stojąc tak przed nim nie, potrafiłem zebrać myśli. Nie wiedziałem, na czym skupić wzrok, błądziłem więc nim od sufitu klatki schodowej, po podłogę i same schody, skrupulatnie unikając jego spojrzenia.
- Przestraszyłem się – przyznał, pomijając moje pytanie. Najwidoczniej i on uznał je za głupie. – Wpuścisz mnie? Nie chciałbym o tym rozmawiać na klatce – wzruszył ramionami, ponownie zwilżając wargi i wsuwając dłonie do kieszeni swoich luźnych, czarnych dżinsów.

niedziela, 26 czerwca 2011

Rozdział 22 (Zostawić rzeczywistość)

Rozdział 22 – Po prostu żałosny.

Alkohol nie rozwiązuje problemów. On tylko pomaga o nich zapomnieć, no i przynosi niezbyt miłe skutki, najczęściej odczuwane rano w postaci kaca. Szkoda, że przypomniało mi się o tym na drugi dzień.
Głowa pulsowała mi tępym bólem, tak że ledwo co mogłem wstać z łóżka. Gdy już wreszcie udało mi się stanąć na równe nogi, powlokłem się do kuchni, pijąc łapczywie wodę z kranu byle tylko ugasić pragnienie.
Odetchnąłem ciężko, przemywając sobie jeszcze niedbale twarz, po czym sięgnąłem do półki z lekarstwami. Wysupłałem pierwsze lepsze, po czym połknąłem, popijając jeszcze wodą z kranu.
Akurat w tym momencie musiał zadzwonić mój telefon. Myślałem, że przez ten głośny dzwonek łeb mi pęknie.
- No? – mruknąłem, uprzednio sprawdzając, kto dzwonił. Sylwia.

Mój banner:

Mój banner:
Zdjęcia opublikowane na blogu nie są moją własnością. Nie mam żadnych korzyści finansowych z powodu umieszczenia ich na stronie.