Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na granicy katastrofy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na granicy katastrofy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 maja 2020

Rozdział 11. (Na granicy katastrofy)


Ślicznie dziękuję za wszystkie komentarze :)

Zawisza kontra Polonia, Artur kontra Adrian


Z głębokiego snu wyrwała go piskliwa melodyjka. Stęknął głośno, uchylając ciężkie powieki i wbijając zamglone spojrzenie w sufit. Musiała minąć chwila, nim zorientował się w sytuacji – leżał na kanapie w salonie Alicji i Maksa, miał na sobie ubrania z wczoraj i bardzo bolała go nie tylko głowa, co mógłby zaliczyć jako skutek picia alkoholu, ale także twarz. Podniósł się powoli, rozglądając dookoła w poszukiwaniu dzwoniącego telefonu, gdy zdał sobie sprawę, że ma go w kieszeni. Od razu sięgnął po stary model smartfona, stwierdzając, że musi go wymienić, jak tylko zarobi swoje pierwsze poważne pieniądze.
– Ta? – rzucił do słuchawki, gdy już odebrał połączenie od Łysego, który swoją ksywkę zawdzięczał temu, że był... no cóż, łysy.

sobota, 2 maja 2020

Rozdział 10. (Na granicy katastrofy)


Kochani, pod tym rozdziałem macie jeszcze zaległą część "Mroku". Nie mogłam dodać jej tu wcześniej, w środę pojawiła się tylko na Wattpadzie, gdyż zapomniałam zapisać ją na blogu, a nie miałam dostępu do laptopa. Wolę Was o tym uprzedzić, gdyż trochę się tam zadziało ;)
Miłej majóweczki. 

Obiady rodzinne


Weszli do mieszkania po cichu jak się dało... to znaczy, Maks dbał o to, aby wyszło po cichu, Adrian niekoniecznie, bo gdy tylko znalazł się w przedpokoju, tak zakręciło mu się w głowie, że lada moment i runąłby twarzą na podłogę. W ostatniej chwili Łukowski złapał go, z trudem podtrzymując w pionie.

niedziela, 26 kwietnia 2020

Rozdział 9. (Na granicy katastrofy)

Adrian Mejs i jego problemy


Patrzył, jak krew skapuje na jasne płytki, rozbryzgując się na nich w nieregularnych kształtach. Przełknął ślinę i podniósł powoli spojrzenie najpierw na nieznajomego, który tylko dzięki ścianie znajdującej się tuż za nim nie wylądował na podłodze, a następnie przeniósł wzrok na ciężko dyszącego Mejsa.
– Jak śmiesz pokazywać mi jeszcze swój ryj?!
– Adrian! – krzyknęła przeraźliwie Alicja i już miała dopaść do swojego chłopaka, ale ubiegł ją w tym jej brat. Szarpnął go za przód koszuli, szykując swoją pięść do kolejnego ciosu, gdy usta nieznajomego wykrzywiły się w przerażającym, zabarwionym na czerwono uśmiechu.
– Dawno się nie widzieliśmy, co? – zapytał, mrużąc przy tym prowokująco oczy, a Maks momentalnie stwierdził, że sam kręcił na siebie bata. Przecież widać było, że Adrian stracił nad sobą jakąkolwiek kontrolę.

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Rozdział 8. (Na granicy katastrofy)


Uważaj czego sobie życzysz


Zaparkował samochód pośrodku samozwańczej drogi między polami. Dalej by nie pojechał, istniało duże ryzyko, że zniszczyłby podwozie przez ogromne koleiny i dziury. Zerknął na niezwykle zadowolonego Adriana wysiadającego właśnie z pojazdu. Im dłużej patrzył na to, co znajdowało się dookoła, tym bardziej nie potrafił zrozumieć jego entuzjazmu.
– To tutaj? – zapytał, rozglądając się. Za sobą mieli kilka domków, po bokach ciągnące się nie wiadomo dokąd pola, a przed sobą... O Boże, czy to gnojownik?
– Jeszcze nie, to tam – powiedział Adrian, ruchem głowy wskazując na ścianę drzew, jaka znajdowała się kilkaset metrów dalej.

wtorek, 14 kwietnia 2020

Rozdział 7. (Na granicy katastrofy)


Niedźwiedź o oczach jałówki zamknął drzwi

– Kolejny chujowy dzień – mruknął do siebie, kiedy zaparkował samochód tuż pod swoim blokiem. Miał wrażenie, że ktoś zapętlił go w czasie i gdyby nie jeden, bardzo ważny element zalegający teraz prawdopodobnie na kanapie, miałby problem z rozróżnianiem dni tygodnia. Ale dzięki temu elementowi wiedział, że był piątek – w końcu dopiero wczoraj obudził się w łóżku z... cóż, bratem swojej najlepszej przyjaciółki.
Wydał z siebie cierpiętniczy jęk, ostatkami sił powstrzymując chęć uderzenia czołem o kierownicę. Nie miał pojęcia, jak sprawy mogły się aż tak skomplikować, dlaczego dał się ponieść emocjom i – co najważniejsze – dlaczego akurat z Adrianem?!
Sapnął ciężko, próbując doprowadzić się do porządku. Był piątek, a więc Tobiasz pewnie zdążył wrócić już do Bydgoszczy. Oczywiście zasypał go całym gradem wiadomości na Messengerze i...

wtorek, 7 kwietnia 2020

Rozdział 6. (Na granicy katastrofy)


Adrian i jego interesy

Czuł, że jest mu bardzo niewygodnie, leżał na czymś niewyobrażalnie wąskim, musząc zachować w śnie czujność, aby nie spaść na podłogę. Do samego poranka nie zastanawiał się zresztą, dlaczego tak było, jednak gdy jego głowę wypełnił dźwięk budzika, aż poderwał się do siadu, zaalarmowany.
Złapał za telefon (nie swój!) i czym prędzej wyłączył irytującą, piskliwą melodyjkę.
Co za popierdoleniec ustawił sobie coś takiego na budzik? Przecież można zejść na zawał! – pomyślał, ale jego spojrzenie zaraz powędrowało w bok, na wciąż śpiącego Maksymiliana, wciskającego policzek w poduszkę i mruczącego coś sennie pod nosem.

środa, 1 kwietnia 2020

Rozdział 5. (Na granicy katastrofy)


Znów ślicznie dziękuję za komentarze. 
Przy okazji mam nadzieję, że jesteście zdrowi i uważacie na siebie. Ze swojej strony mogę tylko umilać Wam czas rozdziałami. Iiii... teraz chyba nie można już narzekać na częstotliwość postów :D. 


Zdrady 

Z lekkim uśmiechem zerknął na apetycznie wyrzeźbiony tors, pokryty przystrzyżonymi, ale już powoli odrastającymi, siwiejącymi włoskami. Zawsze był pełen podziwu dla wyglądu Marka, mężczyzna mimo swojego wieku wciąż dobrze się trzymał. Wszystkie te maratony, triatlony i inne akcje, w których brał udział, nie pozostawały obojętne dla jego ciała, o czym sam zainteresowany doskonale wiedział. Czy w innym wypadku próbowałby poderwać o osiemnaście lat młodszego chłopaka?
– Już wiem, czemu nalegałeś, żeby tu ze mną przyjechać – powiedział Tobiasz i przeciągnął się w pościeli, przyjemnie zrelaksowany po seksie.

piątek, 27 marca 2020

Rozdział 4. (Na granicy katastrofy)


Standardowo dziękuję ślicznie za komentarze i zapraszam do czytania :)

PE-DA-ŁEM!

W Sowie tego ranka nie było zbyt wielu ludzi, co Maksa zdziwiło najbardziej. Najczęściej w niedzielę zbierali się tutaj bogatsi bydgoscy emeryci, którzy prosto z mszy w Farze szli na kawę, ciasto bądź na pełne śniadanie. Z Tobiaszem ostatnio bywali tutaj coraz częściej. Oczywiście gdy jeszcze studiowali, Łukowski bronił się przed tym miejscem jak tylko mógł – w końcu oszczędzał każdy grosz – jednakże teraz, kiedy sam zarabiał, mógł sobie pozwolić na tego typu wypady do restauracji.
Przestudiowali śniadaniową kartę restauracji do tego stopnia, że znali już niemal każdą z pozycji i zgodnie stwierdzili, że nie ma nic lepszego od kanapki węgierskiej z kawą.
– Dlatego mówię ci, uważaj. Niby to brat Alicji, ale kto wie, co może zrobić. – Maks zakończył swój wywód, wycierając przy tym uważnie łyżeczkę serwetką, nim zamieszał nią kawę. Tobiasz przyglądał się temu w ciszy, jak zwykle nie komentując fobii partnera.

niedziela, 22 marca 2020

Rozdział 3. (Na granicy katastrofy)


Płacz nad rozlanym mlekiem

W soboty i niedziele siłownia zawsze świeciła pustkami. Przychodzili głównie starzy wyjadacze, dla których wyćwiczona sylwetka stała znacznie wyżej w hierarchii niż imprezy czy weekendowe obijanie się. Wśród nich byli dzisiaj też i oni – świeżo wypuszczony na wolność Adrian i Maks, który po prostu w tygodniu nie miał czasu na zadbanie o swoją aktywność fizyczną.
– Co to za leszcz, kurwa – warczał Goryl, wyzywając Bartka odkąd tylko znaleźli się w szatni. Całe szczęście, że nikogo poza nimi tu nie było, bo Maks chyba zapadłby się pod ziemię ze wstydu. Spojrzał tylko na Adriana z miną wyrażającą głębokie cierpienie, po czym ruszył na drugi koniec pomieszczenia, mając nadzieję na odrobinę prywatności. Niestety, jego ogon powlekł się za nim.

czwartek, 19 marca 2020

Na granicy katastrofy

Ostrzeżenia: wulgaryzmy, przemoc
Status: trwające
Gatunek: komediodramat 
Rok rozpoczęcia i zakończenia publikacji: 2020-?

Świat Maksa jest poukładany i czysty. Nie ma w nim miejsca na dezorganizację, czy - broń cię Panie Boże! - brudne naczynia w zlewie albo okruszki na blacie. 
Maks jest paranoikiem, o czym doskonale wie i dlatego podejmuje leczenie - z różnymi skutkami. 
Co się stanie, gdy w jego pedantyczny świat wkroczy brat współlokatorki i oznajmi, że od dzisiaj będą razem mieszkać? 
Adrian nie przejmuje się błotem pod butami, resztkami jedzenia spadającymi z talerzyka, czy chociażby myciem rąk po każdorazowym skorzystaniu z toalety. Dopiero co wyszedł z więzienia i jego punkt widzenia całkowicie różni się od tego Maksowego. 
Jedno jest pewne, świat Maksymiliana Łukowskiego dozna mocnego trzęsienia ziemi, bo Adrian nie wydaje się skory do współpracy.



Rozdział 9. Adrian Mejs i jego problemy
Rozdział 10. Obiady rodzinne

środa, 18 marca 2020

Rozdział 2. (Na granicy katastrofy)


Mówiłam, że mam sporo wolnego czasu. Tak wiele, że zaraz zwariuję w mieszkaniu. Nigdy nie myślałam, że nicnierobienie będzie takie męczące.
Mam nadzieję, że i Wy sobie jakoś radzicie. Na dniach wrzucę jeszcze rozdział Mroku, a tymczasem zapraszam na NGK.
No i dziękuję ślicznie za komentarze, cieszę się, że mam dla kogo pisać po tej długiej przerwie pustki na blogu.



Trener Bartek i inne motywatory

Siedział w przytulnym, schludnym gabinecie doktor Hanny Kwiatkowskiej. Ułożenie maleńkich, szkicowanych obrazów przedstawiających najważniejsze punkty Bydgoszczy, jakie wisiały na ścianie, znał już niemal na pamięć. W końcu od ponad roku co sobotę (a wcześniej co sobotę i środę) wpatrywał się w nie i opowiadał młodej, trzydziestotrzyletniej terapeutce o swoich życiowych bolączkach. A tych miał naprawdę wiele.
– Więc jest coraz gorzej – skwitowała, kiedy Maks wreszcie skończył streszczać jej swój tydzień. Westchnął ciężko i w odpowiedzi jedynie kiwnął głową. – Masz jakiś pomysł, dlaczego się tak dzieje?

poniedziałek, 16 marca 2020

Rozdział 1. (Na granicy katastrofy)

Jesteśmy uwięzieni we własnych domach, a więc zaczęłam cierpieć na nadmiar czasu. Ruszam z opowiadaniem, które już kiedyś zaczęłam pisać. Może cała ta epidemia nie będzie taka zła.
Poznajcie Maksa, paranoika i Adriana, byłego więźnia. Jakoś na dniach dodam opis, a teraz zapraszam do czytania.
No i ślicznie dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem :)



Wprowadza się pasożyt


 Do niedawna na pytanie, jaki jest dla niego najgorszy dzień tygodnia, bez wahania odpowiedziałby, że poniedziałek. Nikt ich przecież nie lubił, bo nikt nie lubił powrotów do pracy po przyjemnie spędzonym weekendzie, jednakże co, jeśli ten weekend również był wypełniony pracą? Wtedy ostra granica pomiędzy leniwą sobotą i niedzielą, a depresyjnym poniedziałkiem zacierała się, nie pozostawiając różnicy pomiędzy resztą z siedmiu dni.

Mój banner:

Mój banner:
Zdjęcia opublikowane na blogu nie są moją własnością. Nie mam żadnych korzyści finansowych z powodu umieszczenia ich na stronie.