Betowała Akari
Dziwny jak Sebastian
Wpadłem
do szpitala i wcale nie musiałem długo szukać. Paweł siedział przy recepcji z
opartymi na kolanach łokciami, wpatrując się w podłogę. Arek popchnął mnie w
jego stronę niezbyt delikatnie. Obejrzałem się na niego, czując, że zaczynam
się denerwować. Ze zmarszczonymi brwiami kiwnął głową na mojego brata, wciąż
się jednak nie odzywając. Przełknąłem ślinę i stanąłem przed Pawłem. Już miałem
coś powiedzieć. Coś głupiego, w stylu: „hej” czy nawet „jak się masz” (co
byłoby kretyńskim rozpoczęciem rozmowy), jednak on podniósł głowę. Popatrzył na
mnie przez, dosłownie, ułamek sekundy, podczas którego zdążyłem zarejestrować,
że miał podkrążone, czerwone oczy i już po chwili popchnął mnie z całej siły na
ścianę, przygniatając do niej i zaciskając pięści na mojej koszulce. Zamachnął
się. Byłem już pewny, że mi przypierdoli. Że będę miał złamany nos, wybite
zęby, czy co tam jeszcze, gdy nagle jego uścisk na materiale mojego T-shirtu
zelżał. Spojrzałem na niego nieco zdziwiony, ale wtedy on tak po prostu mnie
objął.
Stałem,
analizując co się właśnie stało. Dopiero po chwili odpowiedziałem na uścisk i
poczułem, że drży. Płakał, przemknęło mi przez myśli. Ale przecież Paweł nigdy
nie płakał, to był najtwardszy facet, jakiego znałem. Ostatni raz zdarzył się,
gdy był dzieckiem, miał jakieś siedem, osiem lat.
-
Mówią, że jak przeżyje noc to będzie cud – powiedział, nie puszczając mnie.
Momentalnie zrobiło mi się głupio. Zostawiłem go. I to dla kogo? Dla bandy
bogatych dzieciaków. Dla imprezy i alkoholu. Dla Sebastiana.
Miałem
ochotę sam siebie walnąć. Paweł zawsze przy mnie był, gdy go potrzebowałem, a
teraz, jak on potrzebował mnie, ja piłem i paliłem, mając go kompletnie gdzieś.
-
Przepraszam – powiedziałem, a on już nie odpowiedział, tylko odsunął się i
niemal z furią wytarł twarz. Ludzie znajdujący się na recepcji patrzyli na nas
dziwnie. Zignorowałem ich, bo co mnie oni obchodzili i złapałem Pawła za rękaw
bluzy. Poprowadziłem go do łazienki, żeby się ogarnął, bo dobrze wiedziałem,
jak musi się teraz czuć. Nienawidził wyglądać na słabego. Musiał być
twardzielem, zawsze, bez względu na okoliczności.
Teraz
jednak nie dał rady. Sytuacja go przerosła, a mnie przy nim zabrakło.