–
To w świat, panienki, w świat! – zapiszczała Patrycja, otwierając drzwi
pensjonatu i wychodząc prosto na mróz. Zatrząsnęła się, skuliła, ale nie
wróciła z powrotem, tylko dzielnie przeskoczyła trzy betonowe stopnie, po czym
odwróciła się na pięcie i z szerokim uśmiechem spojrzała na przyjaciół.
– A
może zostaniemy w pokoju? – zaproponowała jeszcze Aśka, naciągając na czoło
czapkę.
–
Chodźmy! – odparła zadowolona Kamila, ruszając do Patrycji. Kuba tylko wzruszył
ramionami i też opuścił pensjonat.
–
Kraków, nadchodzimy! – powiedział Patryk, wsuwając swoją rękę pod ramię
przyjaciela. Ten tylko spojrzał na niego z uśmiechem i pokiwał głową.