sobota, 9 lutego 2019

Rozdział 16. (Co z Oliwerem nie tak?) - KONIEC


Oto i ostatni rozdział Oliwera. 
Jeśli ktoś czuje niedosyt, to przypominam, że w ebooku (który można zakupić tutaj) znajduje się dodatkowy, bardzo długi rozdział 17 i epilog, zamykający całą historię dziwnego Okularnika oraz Wiktora-malkontenta. 
Zaglądajcie jeszcze na bloga, już niedługo opublikuję fragment najnowszego tekstu, który wiosną będziecie mogli zdobyć w formie książki. 
No i oczywiście może w międzyczasie znajdę też czas na McDonald ;) 
Trzymajcie się!


Kłótnia i jej zażegnywanie

środa, 6 lutego 2019

Bucketbook, "Co z Oliwerem nie tak" i jakie plany dalej?

Kochani, oficjalnie mogę już napisać, że wraz z dzisiejszym dniem wszystkie moje stare i nowe teksty będziecie mogli znaleźć na stronie bucketbook.pl . Niestety, ale z Beezarem ostatnio nie jest najlepiej, dlatego też na razie nic tam nie będę publikować - a muszę zdradzić Wam, że mam pewne plany i chciałabym je zrealizować już wiosną. 

Tych, którzy czekali na zakończenie Oliwera, na pewno ucieszy wieść, że mogę oznaczyć to opowiadanie jako kompletne. Ostatni rozdział opublikuję na dniach, a tymczasem możecie kupić ebooka tutaj: https://bucketbook.pl/pl/p/Co-z-Oliwerem-nie-tak-e-book/247 Oczywiście jak zwykle nie zostawiam nikogo, kto zdecyduje się na zakup, na lodzie i przygotowałam dla Was dodatkowy, bardzo długi rozdział (czterdzieści stron, czyli odpowiednik normalnych dwóch rozdziałów). Nie ukrywam też, że jeśli otrzymałabym pozytywny feedback, z chęcią zabrałabym się za drugą część Oliwera, a ten rozdział może troszkę się do niej odnosić. Oczywiście na razie nic nie obiecuję, to zależy, czy Wam Oliwer jako całość się spodoba. Mnie pisało się go bardzo lekko, chociaż dobrze wiem, że po tym, jak długo go publikowałam, nie było tego widać.

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Rozdział 15. (Co z Oliwerem nie tak?)


To przedostatni rozdział. Postaram się spiąć i w jak najszybszym czasie domknąć ten projekt, bo i tak już długo czekacie. Z mojej strony należą się jedynie przeprosiny. To nie tak, że nie piszę. Przez ostatni czas wiele się u mnie działo, a ja skupiałam się tylko na nowym opowiadaniu, które, mam nadzieję, opublikuję w całości jakoś wiosną.
Dzięki za Waszą wytrwałość :) 

Pokażę ci swój świat

Wyjechaliśmy poza miasto, tak jak chciał Oliwer. Ja jednak wcześniej nawet nie podejrzewałem, że nasza podróż zajmie tak długo, bo zatrzymał samochód dopiero po czterdziestu minutach jazdy, gdzieś w samym środku lasu. Wcześniej, gdy przeciskaliśmy się przez niezbyt godne zaufania leśne drogi, nie zadawałem pytań. Nawet wtedy, kiedy straciliśmy sygnał z radia, nie wszczynałem paniki. Uznałem, że Oliwer wiedział, co robił. Był w końcu cholernym wilkołakiem, musiał mieć jakieś tam rozeznanie w terenie.

sobota, 22 września 2018

Informacja i mała zapowiedź

Znów trochę minęło od ostatniej publikacji, ale tym razem wcale się nie obijam. Wciąż coś piszę, jednak nie jest to żadne z aktualnych opowiadań. Ostatnio po prostu postanowiłam się nie zmuszać do niczego, a że niezwykle dobrze pisze mi  się pewien tekst fantasy, to po prostu poświęcam mu każdą wolną chwilę.
Chciałam z tą informacją przyjść do Was kiedy dostanę już okładkę, ale że prace nad nią trochę się przedłużyły, mówi się trudno. Tekst prawdopodobnie ukaże się jakoś w listopadzie, już jest napisany w połowie, więc teraz z górki. Aktualnie jest to opowiadanie, na które choruję i do którego ciągle wracam myślami, dawno już nie pisało mi się czegoś tak dobrze.
Do tego czasu postaram się jeszcze wrzucić tu ostatnie rozdziały McDonalda i Oliwera, a później zobaczymy.

Teraz mam jednak do Was prośbo-pytanie: czy jest tu ktoś, kto zechciałby mi pomóc przy pisaniu tego tekstu? Chodzi mi głównie o czytanie i komentowanie kolejnych fragmentów, abym wiedziała, jak odbierane jest opowiadanie. Jeśli uznacie, że będzie Wam się chciało dzielić ze mną swoją opinią (to akurat warunek konieczny, nie chcę nikomu wysłać tekstu i nie dostać odpowiedzi) w komentarzach możecie zostawiać swoje maile, lub odezwać się na moim fanpejdżu. Nie szukam zbyt wielu osób, już kiedyś ogłaszałam coś takiego na fb, więc jeśli będzie zbyt dużo odpowiedzi, napiszę po prostu do tych, którzy zgłosili się jako pierwsi. ;)

A tu macie krótki opis opowiadania, który pewnie w przyszłości nabierze nieco innego kształtu.


Ludzie mawiają, że każdy ma swojego anioła stróża.
Silvan od zawsze czuł, że coś przy nim było. Czasem kątem oka zauważał podążający za nim cień, a zdarzało się również, że ten cień ratował go z mniejszych bądź większych tarapatów - gdy wpadł do stawu i prawie się w nim utopił, czy też gdy zaatakował go pies sąsiadów. Jedno wiedział na pewno - anioły powinny być z natury dobre, a to, co snuło się za nim odkąd tylko pamiętał, posiadało inną, bardziej złowrogą aurę.
W nocy swoich osiemnastych urodzin, Silvan wreszcie ma poznać, kim takim był Cień. Świat, o którego istnieniu nawet nie myślał, stanie przed nim otworem i szybko okaże się, że będzie to najgorsza noc jego życia.

piątek, 31 sierpnia 2018

Rozdział 14. (Co z Oliwerem nie tak?)


Zbliżamy się do końca... tej części. :D Dla osób, które nie chcą się tak szybko rozstawać z wilczkami będę mieć za jakiś czas małą niespodziankę. I zapewniam, że klimat urbanfantasy będzie w niej o wiele bardziej wyczuwalny.

Ksenofobiczne wilki

Leżeliśmy na łóżku. Moim, bo było znacznie szersze niż to w pokoju gościnnym. Gdzieś na podłodze walał się karton z resztkami niedojedzonej pizzy, a na stoliku obok stały szklanki z niedopitą colą (mama naprawdę by nas zabiła, gdyby zobaczyła co zjedliśmy i wypiliśmy na kolację).
– Więc... – zacząłem i przewróciłem się na bok, podpierając głowę na ręce. Oliwer popatrzył na mnie uważnie, a ja musiałem szybko odegnać od siebie sprośne myśli. Co jak co, ale znajdywaliśmy się przecież w łóżku, moglibyśmy naprawdę dobrze wykorzystać ostatnią wspólną noc... Ale nie byłem potworem. Oliwer jeszcze niedawno nie mógł sam dojść do toalety, wciskanie mu rąk pod ubranie byłoby więc przejawem wyjątkowego sadyzmu. – O co chodzi z tymi dwoma matkami, co? – zapytałem w końcu.
– No, mam dwie matki. – Wow. Błyskotliwa odpowiedź.
Przewróciłem oczami.

Mój banner:

Mój banner:
Zdjęcia opublikowane na blogu nie są moją własnością. Nie mam żadnych korzyści finansowych z powodu umieszczenia ich na stronie.