środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział 2. (Akademik)

Betowała Akari

Kierunek: nocne kluby

– Idziemy na miasto! – krzyczał ktoś na korytarzu. Jeszcze chwila, minuta, sekunda, a Mateusz wyjdzie i naprawdę mu przywali. Życie w akademiku coraz bardziej dawało mu się we znaki, już nawet zaczął szukać jakiejś stancji. Nie wytrzyma tu zbyt długo, to pewne.
– Hej! – Drzwi do jego pokoju otworzyły się szeroko. Do środka wpadł Piotr i Dorian, ten pierwszy uwieszał się na drugim z szerokim uśmiechem, z pewnością będącym wynikiem upalenia. Mateusz nie mieszkał tutaj zbyt długo, jednak to wystarczyło, aby zdążył zauważyć, że pseudo rastaman ciągle jarał, pewnie chodził nawet na wykłady naćpany. Dorian, o dziwo, trzymał się całkiem nieźle, może palił jedynie od imprezy do imprezy, myślał Mateusz, za co zaraz jednak się zganił. Co go to obchodziło? Dla niego obydwaj mogli sobie jarać ile wlezie, interesowało go to tyle, co zeszłoroczny śnieg, a może i nawet mniej.
– Chodź młody – Mateusz zmarszczył brwi, jaki młody, do cholery – idziemy na miasto! – zaśmiał się Piotr, puszczając Doriana, uśmiechającego się półgębkiem. Jak totalny idiota.

sobota, 15 marca 2014

Akademik

Ostrzeżenia: wulgaryzmy, opisy erotyczne
Status: niezakończone
Gatunek: obyczajowe, środowiskowe
Rating: +18

Mateusz jest nudnym chłopakiem, z czego zdaje sobie sprawę, odstaje od rówieśników i wcale mu to nie przeszkadza. Woli pozostać niezauważony i w cieniu innych, wtedy ma swój upragniony święty spokój.
To prosty chłopak, pochodzący ze wsi leżącej pod Bydgoszczą. Dobrze się uczy, wydaje się być cichym, kulturalnym nastolatkiem... Jeśli jednak spojrzy się na świat oczami Mateusza, szybko można dojść do wniosku, że jest zupełnie inaczej.
Po liceum i dobrze zdanej maturze trafia na studia do Bydgoszczy. Decyduje się zamieszkać w akademiku i ma nadzieję, że jego spokój pozostanie nienaruszony. Niestety, akademiki zazwyczaj rządzą się swoimi prawami.

czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 20. (Za trzy punkty)

Betowała Akari

To moje życie i nikt go za mnie nie przeżyje

Nie wiem, jak doszło do tego, że zwierzyłem się Bartkowi z moich problemów. Samo tak wyszło, od słowa do słowa, w ogóle nie panowałem nad sobą i swoimi emocjami. Zaprosił mnie na kawę, a ja gdy to usłyszałem, miałem ochotę się roześmiać. Tak nagle wydało mi się to bardzo zabawne, bo wyobraziłem sobie siebie, biedną istotkę wypłakującą mu się na ramieniu przy filiżance caffe latte. Co mnie, cholera, skłoniło do tego, że się zgodziłem i umówiłem z nim? Nie wiem. Nie mam pieprzonego pojęcia, ale ustaliliśmy dzień spotkania, miejsce i godzinę.
Kiedy się rozłączyłem, zdałem sobie sprawę, że to zły pomysł. Bardzo zły. Co innego, gdy zwierzasz się komuś w stanie upojenia alkoholowego, a inna sprawa, gdy jesteś kompletnie trzeźwy i rozbudzony przez popijanie kofeiny.

niedziela, 26 stycznia 2014

Łamanie praw autorskich

Piszę do Was ze sprawą, którą, szczerze mówiąc, nie myślałam że nawet poruszę. Raczej nie zastanawiałam się nad tym, że ktoś z moich czytelników okaże się tak chamski i wrzuci na jedną z darmowych platform ebook "Chłopców z Bronkesfeild". Bo byłam raczej przekonana, że jego cena nie jest wygórowana i że ten, kto będzie chciał tekst przeczytać po zapoznaniu się z darmowym fragmentem, po prostu kupi. Już nie chodzi mi o dochody z ebooka, bo te, jak nieciężko się domyślić, są znikome, ale po prostu o poszanowanie pracy. W szczególności, że jest w pliku wyraźnie napisane: "wszelkie prawa zastrzeżone". Dlatego proszę Was o zastanowienie się dwa razy przed opublikowaniem nieswojej pracy, bo to naprawdę nie jest przyjemne, kiedy przypadkiem dowiadujesz się, że ktoś postanowił opublikować gdzieś indziej Twoje dzieło, bez porozumienia się z Tobą.

czwartek, 16 stycznia 2014

Informacja

W związku z napływającymi pytaniami, czy jeszcze coś tu opublikuję i co najważniejsze - czy dokończę ZTP, odpowiadam: oczywiście. Stali czytelnicy, którzy śledzą mój blog i moją twórczość od kilku lat, zauważyli pewnie, że odnośnie pisania mam "skoki" entuzjazmu. Potrafiłam dodawać rozdziały co dwa-trzy dni, a później milczeć przez tygodnie. Zazwyczaj to właśnie zimą nastaje na blogu cisza. Na razie nie chce mi się nic robić, nawet zaglądać do plików z tekstami, ale niedługo wrócę, za bardzo zżyłam się z tym blogiem. 
A co do ZTP, rozdział się tworzy, powoli i mozolnie, ale coś tam piszę. Próbuję skrobać też jakieś inne teksty, jednak szybko tracę nimi zainteresowanie. Przykładem jest Akademik. Wychodzi na to, że w chwilach kryzysu nie powinnam publikować czegoś, co dopiero zaczęłam pisać. ;)
Dlatego też uzbrójcie się w cierpliwość i dajcie mi czas. Lepsze są teksty pisane z chęcią, niż bez niej, a ja nie chcę zepsuć zakończenia ZTP. 

Mój banner:

Mój banner:

Obserwatorzy