niedziela, 26 października 2014

Rozdział 4. (Dzieci Ludwiczka)

Betowała Akari

Cześć, synku

Otworzył lodówkę, zajrzał do środka i westchnął ciężko, zastanawiając się, po co powtarza tę czynność po raz dziesiąty. Przecież dobrze wiedział, że w środku znajduje się jedynie resztka keczupu, czerstwy chleb oraz kilka plasterków szynki konserwowej. Znów obszedł się smakiem. Liczył, że jedzenie magicznym sposobem pojawi się, gdy po dziesięciu minutach znów podejdzie do lodówki i przejrzy jej zawartość.
– Muszę zrobić zakupy – stwierdził bardzo inteligentnie i nawet spojrzał w kierunku przedpokoju, gdzie walały się jego trampki. Przez chwilę w myślach nawet je ubierał, ale ostatecznie stwierdził, że silniejsze od jego apetytu jest lenistwo. Wrócił do salonu, pociągając nogami w wielkich, wełnianych skarpetach, co dosyć śmiesznie wyglądało przy krótkich spodenkach i T-shircie. Zawsze było mu zimno tylko w stopy. Nawet latem chodził podobnie ubrany, gdy temperatura w mieszkaniu dobijała trzydziestu stopni, na nogach musiał mieć wielkie, ciepłe skarpety.

sobota, 13 września 2014

Mała przerwa

Niestety, ale musicie teraz uzbroić się w cierpliwość. Szykuje mi się przeprowadzka, a to zawsze wiąże się z masą rzeczy, które trzeba załatwić. Myślę, że już jakoś za tydzień albo dwa wszystko się uspokoi i usiądę do pisania z czystym sumieniem. :) A później pewnie powstanie nawał tekstów zainspirowanych nowym miastem, więc mam nadzieję, że tym Wam wszystko zrekompensuję. 

środa, 27 sierpnia 2014

Rozdział 3. (Dzieci Ludwiczka)

Betowała Akari

Szczurze porozumienie

Aleks patrzył na przystojną twarz Macieja, który właśnie opowiadał mu jakąś śmieszną historię na temat tajnego klubu. Nie wsłuchiwał się zbytnio w jego słowa, skupiał się bardziej na dużych, kształtnych wargach, które co chwilę układały się w lekki uśmiech. Nigdy by nie pomyślał, że spotka takiego faceta w takim miejscu.
– Naprawdę masz aż trzydzieści osiem lat? – zapytał ze zdziwieniem Aleks, nie przejmując się, że zabrzmiał niegrzecznie. Pod tym względem różniło ich naprawdę wiele, Maciej starannie dobierał słowa, a on mówił wszystko co mu ślina na język przynosiła. Zawsze tak robił, nigdy nie zastanawiał się nad tym, co ma powiedzieć. Był też bardzo impulsywny i działał pod wpływem chwili, zdawałoby się, że zupełnie inaczej niż Maciej. Aleksander w pewnym momencie miał nawet wrażenie, że mężczyzna odpowiednio do sytuacji dobierał każdy ruch i gest. Może właśnie to Białeckiego tak w nim pociągało? Ta kultura i porządek. Oprócz tego nowopoznany był też bardzo otwartym i przyjaznym człowiekiem, zupełnie innym niż Krzychu. A na dodatek, jakby jeszcze tych wszystkich zalet Aleks naliczył zbyt mało, był naprawdę przystojny, w ten nieprzeciętny sposób.

środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 2. (Dzieci Ludwiczka)

Betowała Akari

Witaj w piwnicy

Od kilku lat cierpiał na bezsenność, dlatego zawsze zazdrościł Adamowi umiejętności przespania całego dnia. On nie potrafił zasnąć nawet w nocy… Westchnął ciężko i upił łyk herbaty, wpatrując się w budzące miasto za oknem. Z dziewiątego piętra miał idealny widok na prawie całe śródmieście. Dokładnie widział, jak zmienia się natężenie ruchu na ulicach, ciemne postacie, mknące wśród szarości, do pracy czy szkoły. Wszystko było takie… bure. Brzydkie. Bezbarwne. Nienawidził tego miasta, dusił się w nim i czuł, że go ogranicza, bo było zbyt małe. Zwykłe polskie miasteczko jakich wiele, z ponad dwustu tysiącami mieszkańców. Za mało jednak jak dla Aleksa. Powinien urodzić się w takiej Warszawie, Krakowie, Wrocławiu… Ale nie tu, na litość Boską! Nie tu, w miejscu, w którym nie ma żadnych perspektyw!

środa, 30 lipca 2014

Rozdział 1. (Dzieci Ludwiczka)

Betowała Akari

Poprockowy Bieber, czyli witaj Jasiu w „Świecie według Ludwiczka”

Aleks spojrzał na szczupłego chłopaka i zamrugał, nie wierząc w to co widzi. Niesamowicie wychudzone ciało, grzywka jak u Biebera, nie mówiąc już o tych ciuchach… Fabrycznie sprane spodnie (pewnie z Zary, bo przecież teraz jest modna), skórzana kamizelka prosto z jakiejś sieciówki (haemy albo inne housy), ćwiekowa bransoleta i te tunele. Tylko jedno nasuwało mu się na myśl, kiedy patrzył na tego dzieciaka – o ja kurwa pierdolę.
Zerknął w bok, na Remka, mając nadzieję, że ten zaraz wydrze się na całe gardło, tak jak zawsze to robił, gdy miał coś ważnego do powiedzenia, i ogłosi im, że to co stoi przed nimi to tylko mało śmieszny żart. Ale sekundy mijały. Zegar wiszący na ścianie garażu tykał i tykał, a Aleks żadnego gromkiego „ale z was idioci, bekę kręcę!” nie słyszał.

Mój banner:

Mój banner:

Obserwatorzy