poniedziałek, 22 maja 2017

Rozdział 8. (I tak wszyscy wylądujemy w McDonaldzie)

Okej, udało mi się jakoś to napisać. Nie było łatwo, przyznaję. Osoby śledzące mojego fanpejdża wiedzą, że w międzyczasie zepsuł mi się i drugi laptop, więc czekała mnie przymusowa podróż z Krakowa do Bydgoszczy, żeby poratować się jakimś innym sprzętem. 
Zbliża mi się termin oddawania prac licencjackich, więc już teraz chciałabym zaznaczyć, że powrócenie do publikowania raz na tydzień może mnie przerosnąć. Tak więc uzbrójcie się w cierpliwość, bo dodatkowo zbliża mi się ostatnia na tych studiach sesja i fajnie byłoby ją zaliczyć w pierwszym terminie. 
Ale priorytety priorytetami - zamiast pisać trzeci rozdział licencjatu, zabrałam się za McDonalda. :D Przez wszystkie moje lata nauki nic się w tej kwestii nie zmieniło. 

Niebetowane.

U Rafała zawsze syf i pusta lodówka 

Nie miał jego numeru telefonu. Nie byli znajomymi na Facebooku (a jak próbował go znaleźć, to okazywało się, że ktoś taki w ogóle tam nie istnieje). Jak na standardy XXI wieku po prostu się nie znali.

niedziela, 14 maja 2017

Informacja

Jeśli czekacie na rozdział jakiegoś mojego opowiadania, nie mam dobrych wiadomości. W imię zasady "jak nie urok to sraczka", najpierw nie miałam za bardzo czasu, żeby coś napisać, a kiedy już go znalazłam i nawet napisałam parę stron, mój laptop postanowił odmówić współpracy. Całe szczęście brat odzyskał wszystkie dane (a więc i zaczęty rozdział Mcdonalda), pozostaje mi tylko oddać sprzęt na gwarancję i przeprosić się ze starym rzęchem.
Proszę więc o odrobinę cierpliwości. Pisanie na starym laptopie nie będzie łatwe, ale jakoś dam radę. Kolejny rozdział powstanie z głośnością maszyny do pisania, a współlokator wyrzuci mnie chyba z mieszkania. To się nazywa poświęcenie. Jakby coś miało się jeszcze przedłużyć, dam znać, żebyście nie krzyczeli na mnie tak jak po ostatniej przerwie ;D.

wtorek, 9 maja 2017

Rozdział 34. (Gówniarz)

Jestem. Z poślizgiem i niesprawdzonym rozdziałem co prawda, ale jestem. Musicie uzbroić się w cierpliwość, regularne publikowanie w tej chwili chyba nie będzie dla mnie możliwe.

Spotkania

Nie miał pojęcia jak to się stało, że drugą noc z kolei spał w tym nieprzystosowanym do życia, pustym mieszkaniu; w łóżku z najbardziej pogubioną osobą, jaką przyszło mu poznać. Nie narzekał jednak – w końcu lubił seks. Lubił też tego, aktualnie śpiącego oraz chrapiącego pesymistę, abnegata i introwertyka w jednym. Nie wiedział jednak, na jaki sposób miałby rozpatrywać ich znajomość, czy w ogóle był sens to robić. Jakub, mając już trzydzieści sześć lat na karku, rzeczywiście szukał związku. Pytanie tylko, czy Łukasz, z całym swoim bagażem doświadczeń po małżeństwie oraz ze swoją budzącą się ciekawością do świata gejowskiego, byłby odpowiednim partnerem. Kuba miał już czas, aby się wybawić, teraz powoli dążył do stabilności. Łukasz z kolei dopiero przeżywał drugą młodość.

poniedziałek, 1 maja 2017

Rozdział 7. (I tak wszyscy wylądujemy w McDonaldzie)

Mamy długi weekend majowy, więc pomyślałam, aby coś Wam wrzucić. Gówniarz wciąż się pisze, dlatego też padło na McDonald. Mam nadzieję, że udało mi się utrzymać słodkopierdzący klimat, w sam raz na leniwą majówkę.

Jako że od czasu do czasu warto wspomóc dopiero rozwijające się opowiadania, jedna z moich czytelniczek założyła bloga. Tutaj macie linka http://pisanenietylkopogodzinach.blogspot.com 
Myślę, że autorka ucieszy się z komentarzy, bo w końcu nic tak nie motywuje jak opinia ludzi czytających. :) A Tobie, Trampku, życzę wytrwałości w pisaniu! :D Powodzenia!

Sprawdzała Ekucbbw.

Złotowłosa u niedźwiadka

Pełne uwolnienie od kaca przyniosła niestety dopiero sobota. Obudził się całkiem wcześnie, bo o dziewiątej (a to jak na Teodora niezły wynik) i z ulgą odkrył, że nie męczyły go już żadne zawroty głowy, ściskający żołądek czy ból mięśni. Byłoby niemal cudownie, gdyby tylko nie jeden, mały, ale za to znaczący szczegół, którym wczoraj aż tak się nie przejmował. W końcu jedyne, o czym marzył, to prysznic i łóżko, kto zawracałby sobie głowę czymkolwiek innym? Niestety, wraz z odejściem choroby poalkoholowej, powróciła mu sprawność umysłu. Wczoraj, kiedy rozstał się z Rafałem (nie chciał dociekać, czy pozbycie się Rzepy przyniosło mu oczekiwaną ulgę), wszedł do klatki jak zawsze za pomocą pinu, a później stanął pod drzwiami mieszkania. I tu zaczęły się prawdziwe schody. Przeszukał jedną kieszeń. Nic – tylko portfel. Drugą kieszeń. Nic – tylko komórka. Kieszenie w spodniach. Pusto. Jeszcze w kurtce – wciąż nic. Kluczy jak nie było, tak nie było, a on sterczał pod drzwiami, wciąż skacowany, z myślą, że pewnie zostawił zgubę u Rafała. Taką miał przynajmniej nadzieję; wolałby nie roztrząsać czwartkowych wydarzeń i nie zastanawiać się nad swoim rzeczywistym stanem upojenia w tamten wieczór. I tak prawie zapadał się pod ziemię na myśl, że pocałował Andrzeja, a później zwymiotował do zlewu.

środa, 26 kwietnia 2017

Rozdział 33. (Gówniarz)

Mam nadzieję, że trochę się stęskniliście, bo ja bardzo. Ostatnie tygodnie miałam dość napięte i za nic nie mogłam zebrać się do pisania (najpierw brak czasu, później chęci, a później już jedno i drugie). W końcu jednak przychodzę do Was z kolejnym rozdziałem, całkiem długim. 
Jak myślicie, ile jeszcze części zostało do końca? :D

Sprawdzała Ekucbbw.

Na dobrej drodze

– Spokojnie, zostanę w sypialni – powiedział Jakub, patrząc na zdenerwowanego Łukasza. Zapewne gdyby był u kogoś innego, chciałby mu zrobić na złość i sam dążyłby do spotkania z jego żoną. Jakub może i był wykształcony, kulturalny, obyty w świecie, jednak czasem odzywało się w nim wewnętrzne dziecko, którym chyba zaraził się od Macieja. W końcu, jak głosi przysłowie: z kim przystajesz, takim się stajesz, no nie? Tu jednak chodziło o Łukasza. Malecki i tak już sam wystarczająco pokomplikował swoje życie, Jakub nie miał zamiaru dokładać do tego swojej cegiełki.
– Dobra. To potrwa tylko chwilę – wymamrotał pod nosem Łukasz, garbiąc się i powracając do swojej postawy zmęczonego i jednocześnie wystraszonego życiem informatyka.
Gdy w mieszkaniu rozbrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi, Łukasz czym prędzej wyszedł z sypialni, zostawiając w niej Jakuba. Ten, jakby nigdy nic, sięgnął po swój telefon, żeby jakoś umilić sobie czas oczekiwania.

Mój banner:

Mój banner:
Zdjęcia opublikowane na blogu nie są moją własnością. Nie mam żadnych korzyści finansowych z powodu umieszczenia ich na stronie.