piątek, 24 marca 2017

Rozdział 5. (I tak wszyscy wylądujemy w Mcdonaldzie)

W przyszłym tygodniu czeka mnie wyjazd, więc nie wiem jak to będzie z rozdziałem. O ile do poniedziałku nie dokończę Gówniarza albo McDonalda, publikacja pojawi się z lekkim opóźnieniem. Zrobię jednak co w mojej mocy, żeby któryś z rozdziałów dokończyć, przede mną luźniejszy weekend, więc może coś z tego wyniknie. 
A teraz zapraszam Was na rozdział i... w sumie jestem ciekawa, jak go odbierzecie. :D I czy po przeczytaniu coś już wam w głowie zaświta/coś Was zaskoczy. 

Sprawdzała Ekucbbw. 

Trzech panów w łóżku – wersja bez kota

Czyjeś ramiona oplotły go w pasie, przytrzymując w pionie, bo prawie runąłby na podłogę. Naprawdę nie myślał, że aż tyle wypił! Przecież kontrolował ilość wlewanej w siebie wódki, a czasem nawet odmawiał kolejki, byleby nie skończyć właśnie tak jak teraz. Ale dla Teodora miało to już niewielkie znaczenie, w tamtym momencie chciał jedynie gdzieś zalec i przeczekać aż do wytrzeźwienia.

sobota, 18 marca 2017

Rozdział 31. (Gówniarz)

Mam właśnie straszny kocioł na studiach, stąd takie przerwy w publikacji. Przez chwilę Was rozpieściłam dwoma rozdziałami na tydzień, ale wracamy do starego tempa, bo naprawdę nie wyrobię. ;) Chciałabym też pochylić się nad Trzebieńcem, którego zapowiadałam w >tej< notce, jednak przez najbliższe tygodnie to raczej nie będzie możliwe. Skupię się więc na razie tylko na opowiadaniach blogowych.
A teraz już zapraszam Was na kolejną cześć Gówniarza. Niebetowana, czyli tradycyjnie: jak Ekucbbw dośle mi wersję z poprawkami, to podmienię. ;) 


Trafiła kosa na kamień

Przypuszczał, że właśnie tak to wszystko może się skończyć. W pewnym sensie był więc przygotowany. Najbardziej go jednak zdziwiło, że ten wymuskany palant miał tyle jaj, aby zawiadomić policję. Z jednej strony całkiem go to bawiło, w końcu facet sam prosił się o więcej (i Filip poniekąd też), z drugiej irytowało – no bo jak to tak? Jemu policją będą grozić?

piątek, 10 marca 2017

Rozdział 4. (I tak wszyscy wylądujemy w McDonaldzie)

Kochani, na początek chciałabym ślicznie podziękować za komentarze. Gówniarz idzie mi ostatnio jak hasłowa krew z nosa... Chociaż ogólnie mam jakiś taki zastój w pisaniu, nie mogę się zebrać do czegokolwiek. Może jak już wiosna nadejdzie, będzie mi łatwiej, bo na razie pogoda nie zachęca do życia. ;D Choróbsko mnie też złapało i oczywiście jak to u mnie już bywa, nie jest na tyle źle, żeby brać zwolnienia, ale wystarczająco, żeby chodzić i się męczyć. Właśnie dlatego na Gówniarza będziecie musieli trochę poczekać. Ostatnie rozdziały stanowią dla mnie wyzwanie, więc lepiej żebym nie brała się za nie, kiedy ból zatok rozrywa mi czaszkę. 

Inna sprawa, na Book Self pojawiły się niektóre z moich ebooków. Jeśli ktoś ich jeszcze nie kupił, a ma to w planach, przychodzę z dobrą wiadomością – znajdziecie je tutaj troszkę taniej niż na Beezarze. :)

Betowała Ekucbbw. 

Nie lubimy się, jasne?

niedziela, 5 marca 2017

Rozdział 30. (Gówniarz)

Znowu niebetowane, ale mam nadzieję, że wybaczycie i zrozumiecie. Dopiero dzisiaj dokończyłam ten rozdział. a nie chciałam kazać Wam dłużej czekać. McDonalda wciąż piszę, jednak może już na dniach opublikuję kolejną część (Bo tak - odrobinę zmieniły mi się plany i McDonald będzie mieć trochę ponad 3 rozdziały. Ile? Tego nikt nie wie.).
Standardowo ślicznie dziękuję za wszystkie komentarze. Jesteście najlepsi. ;)

Ach. I jeszcze serdecznie zaproszę Was na bloga mojej koleżanki, Ski: justskistories.blogspot.com. Opowiadanie Ski dopiero się rozkręca, dlatego autorka na pewno nie pogardzi Waszymi opiniami. :) 

Bon ton, sil vu ple

Uśmiechnął się z lekkim rozbawieniem, kiedy tuż przed nim zatrzymała się odrobinę zdezelowana srebrna skoda. Ostatni raz pociągnął papierosa i przytrzymując dym w płucach, wyrzucił niedopałek za siebie. Dopiero wtedy, powoli wypuszczając nikotynowy obłok, podszedł do samochodu.
Zabawne. Nawet długo nie musiał na niego czekać. Sławek był ostatnio na każde jego zawołane, a jemu to oczywiście w żaden sposób nie przeszkadzało.

sobota, 25 lutego 2017

Rozdział 29. (Gówniarz)

Na początek - dziękuję wszystkim za komentarze pod ostatnimi rozdziałami. Przepraszam, że nie odpisywałam, ale miałam - nazwijmy to - doła. Udało się jednak z niego wykaraskać i odnaleźć chęci do Gówniarza. Rozdział nie należał dla mnie do najłatwiejszych, bo dużo się ostatnio w tym opowiadaniu dzieje. Zapanowanie nad wszystkim jest trudniejsze niż myślałam.
Muszę podziękować Piotrowi Krakusowi za słowa wsparcia (choć nie zawsze ;)). Pisałam Ci już, że w pewnych kwestiach bardzo pomogłeś mi ułożyć sobie kilka rzeczy w głowie - dziękuję.

Rozdział niezbetowany. Mogą pojawić się głupie błędy, za które już przepraszam, ale zaczęliście się dopominać, więc pomyślałam, że nie będę dłużej zwlekać. Jak Ekucbbw sprawdzi, zaraz podmienię. ;) 

Każdy, ale nie on

Pojechał sam, ale o dziwo wcale się już nie denerwował. Nie myślał o tym, czego za chwilę się dowie, nie zastanawiał, co zrobi w wypadku najgorszego. Po prostu siedział w autobusie i tępym wzrokiem patrzył na mijane za szybą widoki oblane porannymi promieniami słońca. Znów wszystko sprawiało iluzję kolejnego pogodnego dnia. A Filip na kilka chwil tej iluzji uległ.
Gdy znalazł się w przychodni, pomyślał, że już prawie się w niej zadomowił. Powinien rozbić tu obóz, skoro był tak częstym bywalcem.

Mój banner:

Mój banner:
Zdjęcia opublikowane na blogu nie są moją własnością. Nie mam żadnych korzyści finansowych z powodu umieszczenia ich na stronie.