sobota, 22 września 2018

Informacja i mała zapowiedź

Znów trochę minęło od ostatniej publikacji, ale tym razem wcale się nie obijam. Wciąż coś piszę, jednak nie jest to żadne z aktualnych opowiadań. Ostatnio po prostu postanowiłam się nie zmuszać do niczego, a że niezwykle dobrze pisze mi  się pewien tekst fantasy, to po prostu poświęcam mu każdą wolną chwilę.
Chciałam z tą informacją przyjść do Was kiedy dostanę już okładkę, ale że prace nad nią trochę się przedłużyły, mówi się trudno. Tekst prawdopodobnie ukaże się jakoś w listopadzie, już jest napisany w połowie, więc teraz z górki. Aktualnie jest to opowiadanie, na które choruję i do którego ciągle wracam myślami, dawno już nie pisało mi się czegoś tak dobrze.
Do tego czasu postaram się jeszcze wrzucić tu ostatnie rozdziały McDonalda i Oliwera, a później zobaczymy.

Teraz mam jednak do Was prośbo-pytanie: czy jest tu ktoś, kto zechciałby mi pomóc przy pisaniu tego tekstu? Chodzi mi głównie o czytanie i komentowanie kolejnych fragmentów, abym wiedziała, jak odbierane jest opowiadanie. Jeśli uznacie, że będzie Wam się chciało dzielić ze mną swoją opinią (to akurat warunek konieczny, nie chcę nikomu wysłać tekstu i nie dostać odpowiedzi) w komentarzach możecie zostawiać swoje maile, lub odezwać się na moim fanpejdżu. Nie szukam zbyt wielu osób, już kiedyś ogłaszałam coś takiego na fb, więc jeśli będzie zbyt dużo odpowiedzi, napiszę po prostu do tych, którzy zgłosili się jako pierwsi. ;)

A tu macie krótki opis opowiadania, który pewnie w przyszłości nabierze nieco innego kształtu.


Ludzie mawiają, że każdy ma swojego anioła stróża.
Silvan od zawsze czuł, że coś przy nim było. Czasem kątem oka zauważał podążający za nim cień, a zdarzało się również, że ten cień ratował go z mniejszych bądź większych tarapatów - gdy wpadł do stawu i prawie się w nim utopił, czy też gdy zaatakował go pies sąsiadów. Jedno wiedział na pewno - anioły powinny być z natury dobre, a to, co snuło się za nim odkąd tylko pamiętał, posiadało inną, bardziej złowrogą aurę.
W nocy swoich osiemnastych urodzin, Silvan wreszcie ma poznać, kim takim był Cień. Świat, o którego istnieniu nawet nie myślał, stanie przed nim otworem i szybko okaże się, że będzie to najgorsza noc jego życia.

piątek, 31 sierpnia 2018

Rozdział 14. (Co z Oliwerem nie tak?)


Zbliżamy się do końca... tej części. :D Dla osób, które nie chcą się tak szybko rozstawać z wilczkami będę mieć za jakiś czas małą niespodziankę. I zapewniam, że klimat urbanfantasy będzie w niej o wiele bardziej wyczuwalny.

Ksenofobiczne wilki

Leżeliśmy na łóżku. Moim, bo było znacznie szersze niż to w pokoju gościnnym. Gdzieś na podłodze walał się karton z resztkami niedojedzonej pizzy, a na stoliku obok stały szklanki z niedopitą colą (mama naprawdę by nas zabiła, gdyby zobaczyła co zjedliśmy i wypiliśmy na kolację).
– Więc... – zacząłem i przewróciłem się na bok, podpierając głowę na ręce. Oliwer popatrzył na mnie uważnie, a ja musiałem szybko odegnać od siebie sprośne myśli. Co jak co, ale znajdywaliśmy się przecież w łóżku, moglibyśmy naprawdę dobrze wykorzystać ostatnią wspólną noc... Ale nie byłem potworem. Oliwer jeszcze niedawno nie mógł sam dojść do toalety, wciskanie mu rąk pod ubranie byłoby więc przejawem wyjątkowego sadyzmu. – O co chodzi z tymi dwoma matkami, co? – zapytałem w końcu.
– No, mam dwie matki. – Wow. Błyskotliwa odpowiedź.
Przewróciłem oczami.

wtorek, 21 sierpnia 2018

Rozdział 19. (I tak wszyscy wylądujemy w McDonaldzie)


Pisane przy piosence Halsey - Sorry. Możecie sobie włączyć ;). Jak dla mnie to powinien być hymn Andrzeja. 





Czarne, białe i szare

Pomimo lekkiego ćmienia w skroniach, było mu przyjemnie. Ciepło i wygodnie, czego chcieć więcej? Zamruczał z zadowoleniem, wtulając się w czyjeś ramiona jeszcze bardziej, zupełnie jakby chciał się z tą osobą stopić. Początkowo nawet nie zastanawiał się, kim ten ktoś jest, zresztą, nie miał nawet pojęcia, gdzie się znajduje. Z każdą jednak chwilą, gdy jego umysł zaczął się rozbudzać, docierały do niego coraz to bardziej świadome myśli. Nie wrócił wczoraj do swojego mieszkania, pierwsza myśl. Zobaczył Andrzeja całującego się z jakąś dziewczyną, druga. Pojechał do Rafała, trzecia.
Momentalnie otworzył oczy.
Cholera jasna.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Rozdział 13. (Co z Oliwerem nie tak?)

Kochani, jeśli chcecie, jestem też na Wattpadzie - https://www.wattpad.com/user/Dream_Winchester
Sukcesywnie dodaję tam rozdziały opowiadań, Oliwer akurat jest na bieżąco ;). Czytajcie więc gdzie Wam wygodniej.


W jednej trzeciej człowiek

Obudził mnie przeszywający ból karku i lędźwi. Stęknąłem ciężko, zdając sobie sprawę ze swojej niewygodnej pozycji, w której prawdopodobnie spędziłem całą noc. Podniosłem głowę, czego jednak zaraz pożałowałem – nigdy więcej spania na siedząco z głową opartą o łóżko. Miałem wrażenie, jakby ktoś złożył mnie trzy razy w pół i zamknął w jakimś pudełku.
– Kurwa – sapnąłem, masując kark, kiedy nagle poczułem się obserwowany. Zerknąłem na Oliwera, spoglądającego na mnie zza szkieł swoich okularów. – Nie śpisz? – zdziwiłem się. Musiało być wcześnie rano, bo przez szare niebo dopiero przebijały się promienie słoneczne. Pokręcił głową, cały czas się we mnie wpatrując. – Jak się czujesz?
– Okej – odparł krótko, zwięźle i na temat, jak to Oliwer. Po nim nie mogłem oczekiwać rozwinięcia tematu, jak zwykle. Westchnąłem ciężko, podnosząc się. Coś aż zgrzytnęło mi w kościach, to chyba pierwsze oznaki starości.
– Coś cię boli?
Oliwer znowu pokręcił głową.
– Chcesz jeść?

środa, 8 sierpnia 2018

Rozdział 18. (I tak wszyscy wylądujemy w McDonaldzie)


Trochę minęło od ostatniej części, co? Mam nadzieję, że ten rozdział nie odstaje od reszty, chociaż (o dziwo) pisanie go wcale nie było dla mnie trudne. 
Dziękuję ślicznie wszystkim za komentarze. Coś mi się jednak dzieje z przeglądarką, bo nie mogę wejść na swojego bloga (zawiesza się na ostrzeżeniu dotyczącym treści) i przez to nie mogę na nie odpisać. Ale dzięki, że wciąż jesteście. To pocieszające, że ktoś cały czas czeka na rozdziały. :)




Czasem lepiej pomilczeć

Już gdy tylko się obudził, wiedział, że to nie będzie dobry dzień. Gdyby tylko mógł, najchętniej by go przespał; zakopał się w kołdrze i po prostu wegetował do samego wieczora. Musiał jednak wstać, dobrze wiedząc, że zbyt dużo od niego zależało – miał teraz znacznie więcej obowiązków. Podniósł się więc, nawet nie chcąc patrzeć na datę w kalendarzu. Wyszedł na korytarz i od razu ruszył w stronę schodów, po drodze jeszcze uderzając dłonią w zamknięte drzwi.

Mój banner:

Mój banner:
Zdjęcia opublikowane na blogu nie są moją własnością. Nie mam żadnych korzyści finansowych z powodu umieszczenia ich na stronie.